Podróże małe i duże to Kulturalne Bieszczady

Początki nie zawsze są szczęśliwe, ale warto!

W poprzednim artykule napisałam – „Wszystkie swoje młodzieńcze wakacje spędzałam w Tatrach, dwa lata temu poznałam Bieszczady, na Discovery Channel oglądam czasami „Przystanek Bieszczady”, po obejrzeniu filmu Agnieszki Holland (akcja toczy się w Sudetach) ja po prostu wiem, że za kilka lat wyląduję w tej dziczy, aby móc wreszcie cieszyć się życiem i powiedzieć – TAK, JESTEM SZCZĘŚLIWA.” Cała prawda! Dalej to podtrzymuję.

Aby  wyjaśnić Wam, dlaczego tak tego pragnę dzisiejszy artykuł będzie o byciu szczęśliwym, o podróżach w góry i o kulturze na wschodzie Polski. Postaram się opowiedzieć Wam, dlaczego tak bardzo kocham te tereny i jak dużo one dla mnie znaczą, kultura, z jaką się tam spotykam, zaskakuje mnie za każdym razem. Tym razem opowiem o Bieszczadach, za tydzień o wyprawie do Sandomierza. Ahh co to były za chwile, wszystko co do tej pory następowało nagle się zatrzymuje i przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, błagam chwilo trwaj!

Tak się też stało, wszystko zaplanowaliśmy i postanowiliśmy zmienić kierunek doczesnych podróży, Tatry znam, pora na Bieszczady. Niby wszystko było przygotowane, ale nie wiedziałam że droga do raju ciągnie się przez małe piekło, ale po kolei…

Podróż – nie polecam autobusu, nawet jeśli jest nowoczesny, super bezpieczny, posiada toaletę i inne udogodnienia. Mieszkam we Wrocławiu i podróż nad Solinę wykończyła mnie psychicznie. Nawet nie pamiętam, ile godzin podróżowaliśmy, na pewno za długo. Kiedy myślałam, że to koniec okazało się, że przesiadamy się do mniejszego busa, który jedzie do Sanoka a z Sanoka do Polańczyka. Nigdy więcej! Jeżeli macie okazję wybierajcie pociąg lub jedźcie samochodem. Droga powrotna była jeszcze bardziej „magiczna”. Rzeszów, chciałabym dać Ci kiedyś jeszcze jedną szansę, ale na razie nie jestem na to gotowa. Po prostu zaplanujcie to naprawdę dobrze 🙂 Wiem co mówię i nie dajcie się oszukać, jeśli decydujecie się na autobus to najlepiej z tabletkami nasennymi lub czterema książkami.

Dlaczego Bieszczady?

Bieszczady – bardzo chciałam móc spędzić w nich trochę czasu, ale odrobinkę się bałam tego miejsca. Zachwyciły mnie widoki lasów, pól oraz czysta dzikość tych terenów. Mimo że mieszkają tam ludzie (nie jest to do końca tak oczywiste :)), to pierwsze skrzypce gra jednak natura. Ten, kto jej nie szanuje i nie podziwia, po prostu tam zginie. Przyroda zawsze wygrywa, człowiek jest tylko wypadkową, małym skrawkiem, który przez przypadek się gdzieś, kiedyś zaplątał i już pozostał. To on się musi dostosować do panujących warunków, nie na odwrót i to jest piękne. Siła i potęga tych terenów jest nieprzejednana, obcowanie w takich klimacie może być tylko zaszczytem. Pierwszy rzut oka i jesteście totalnie zgubieni. Widoki, z jakimi będziecie mieli okazję przebywać, są nie do opisania, zdjęcia też nie pomogą, to wszystko trzeba zobaczyć na własne oczy.

W Bieszczadach najlepiej pojawić się jesienią, gra kolorów liści rozmaitych drzew, jaka rozpościera się przed Wami, jest wzruszająca. Kolejny argument, świadczący o wyjątkowości tych terenów to fakt, iż mieszkają tutaj takie gatunki zwierzyny, której na co dzień nie spotkacie. Królowie lasu rządzą!
To tak jak z dotknięciem przeze mnie skały po kilkuletniej przerwie – kiedy ciągle pracujemy, jesteśmy zmęczeni, nie mamy na nic siły i nagle stajemy przed takimi możliwościami i widokami, to nie ma takiej siły, która nie wyzwoliłaby w nas żadnych głębszych emocji. Może to zabrzmieć pretensjonalnie, ale ja wierzę w takie chwile, dla takich momentów żyję i chcę takie zdarzenia pielęgnować. Nie, nie jestem zaangażowana ślepo w ochronę wszystkich gatunków zwierząt i nie przywiążę się do drzewa, bo nie lubię robić czegoś na pokaz, ale kiedy trzeba, to wiem co podpisać, wiem gdzie iść i wiem czemu się przeciwstawić, mówiąc o tym głośno. Ochrona środowiska to nie udostępnianie postów i dobrowolne wpłaty, to przede wszystkim osobiste przekonania i wysoka samoświadomość tego co może Nam się stać jeśli to stracimy. Wystarczy jedna podróż i nagle wszystko staje się jasne.

Kulturalne Bieszczady okiem Kulturalnej Oli

W Bieszczady jedzie się świadomie, to nie są wysokie góry, więc ekstremalne wspinaczki zostawcie w Tatrach. Jednak jeśli chcecie obcować z przyrodą 1:1, to trafiliście we właściwe miejsce. Poza tym stąd już tylko rzut kamieniem na wschodnią granicę, gdzie będziecie mieli okazję odwiedzić np. cudowny Lwów czy niemniej urokliwy Przemyśl. Jeśli chcecie wiedzieć, na co zwrócić uwagę wybierając się w Bieszczady, przedstawię Wam kilka wskazówek. Będą to ciekawostki głównie z Polańczyka, ponieważ to nad Soliną mieliśmy przyjemność wypoczywać. Mam duże doświadczenia, jeśli chodzi o górskie podróże, więc nie omieszkam porównać Bieszczad do Tatr. Zaczynamy 🙂

  1. Wybierając się w Bieszczady, musicie pamiętać, że są to dzikie tereny, zupełnie inne i odległe Waszym dotychczasowym wyobrażeniom np. z Tatr. Tutaj oczywiście turystyka jest na pierwszym miejscu, ponieważ duża część osób utrzymuje się z tej działalności, jednak nie jest to biznes rozwinięty na tak wielką skalę, jak w Zakopanem. W Bieszczadach nie znajdziecie pluszowych serc z napisem „Dla mojego skarbeńka”, ciupagi, kapelusza z muszelkami czy gustownym papci. Nie uświadczycie także (na szczęście!) dorożek konnych i śmierdzącego zapachu frytury. Takich atrakcji nie będzie w Polańczyku, w Solinie może być różnie, ale i tak w mniejszych rozmiarach.
  2. Właśnie – miejsce! Wybór miejsca ma znaczenie. Im mniejsza miejscowość, wioska, wioseczka, tym lepiej dla Was. Macie naprawdę fantastyczny wybór hoteli, pokoi do wynajęcia, apartamentów i pozostaje Wam cieszyć się tylko świeżym powietrzem przy porannej kawie. Wybierajcie z głową i pamiętajcie przede wszystkim o sobie. Komfort Waszego wypoczynku ma być na pierwszym miejscu! Co to za Bieszczady, w których słychać innych, a nie zupełne nic?
  3. Atrakcje – w Polańczyku poza długimi spacerami po lasach, objadaniem się i pływaniem na rowerach wodnych po Jeziorze Solińskim (moja ulubiona atrakcja!) możecie skorzystać z bogatej oferty biura podróży Bieszczader, do czego gorąco zachęcam. My skorzystaliśmy z kilku wycieczek m.in. z całodniowej wyprawy po obwodnicy, byliśmy w zjawiskowym Przemyślu oraz podróżowaliśmy szlakiem religii ziem wschodnich. Ha! Tu Was mam, ja się tego też nie spodziewałam, ale przygoda z cerkwią i żydowskim cmentarzem odpowiedziała na wszystkie moje oczekiwania. Korzystając z tych wypraw, nie mieliśmy okazji się nudzić, dzięki czemu sprawiliśmy, że wyjazd nabrał nowego znaczenia. Będąc nad Soliną, nie możecie przegapić wycieczki do Zapory lub rejsu po Zalewie Solińskim. A może macie ochotę na drezyny? Proszę bardzo 🙂 Będąc w Bieszczadach, warto zajrzeć do Sanoka – to tam czeka na Was Mistrz Beksiński w jednej z najpiękniejszych galerii w Polsce.
  4. Pogoda – jak to w górach bywa, jest ona zmienna, szczególnie wybierając się w Bieszczady wczesną jesienią, musicie zwrócić uwagę na to, że wilgotność powietrzna jest bardzo wysoka. Z deszczem ewidentnie musicie się zaprzyjaźnić, nie ma rady. Jednak nie ma znaczenia, na jaką napotkacie pogodę i tak będzie pięknie.
  5. Tak jak wspominałam, my w Bieszczadach jesteśmy gośćmi – bliskie spotkania trzeciego stopnia także się zdarzają, musicie mieć świadomość tego, że w lesie mieszkają niedźwiedzie, żubry, wilki, jelenie, rysie i inne wyjątkowe gatunki zwierząt. Nie zrobią Wam żadnej krzywdy jeśli będziecie uważać, może przy odrobinie szczęścia zobaczycie jakiegoś przyjaciela z oddali.
  6. Transport – bez samochodu może się nie obejść, jeśli nie chcecie przyjechać swoim, na miejscu da się wypożyczyć nowe autko, na ile dni tylko chcecie. Z autobusami w Bieszczadach jest tak, że podobno ktoś je kiedyś widział, ale nie jest do końca pewien. Prawda jest taka, że jeśli chcecie wyprać się na wyprawę górską, udać się do innego miasta to odległości są powalające. Lepiej mieć w zanadrzu gotowy środek transportu i nie igrać z losem.

Kultura bieszczadzkich łąk i malowniczego Wschodu

  1. Kuchnia – dawno nie jadłam takiej jagnięciny, dziczyzny i pierogów z kaszą gryczaną. Zupę grzybową też dobrze wspominam, w Bieszczadach to grzech nie spróbować darów, jakie rodzi ta ziemia. Pyszne ryby, mięso, grzyby lub totalnie wegetariańskie przysmaki są genialnie przyrządzone, a dzień pełen atrakcji powoduję, że smakują jak najlepszy posiłek w życiu. Zdecydowany prym wiedzie tutaj Chata Wędrowca, która skradła nie jedno serce, bo czy można oprzeć się takim racuchom i domowym przetworom? Odpowiedź może być tylko jedna. Swoją drogą ich konto na Instagramie wymiata!
  2. Zakapior – kolejny element kultury bieszczadzkiej. Właśnie, skoro już jesteśmy przy zakapiorach, to kim właściwie oni są? Podejrzanymi panami o niechlubnej przeszłości czy samotnymi, świadomymi wędrowcami z konkretnym planem na życie? Mówiąc o zakapiorach mamy obraz starszego, źle wyglądającego człowieka, zanudzających wszystkich swoją muzyką. Jednak w Bieszczadach to określenie nabiera innego znaczenia, dziś bieszczadzki zakapior to na ogół bardzo szanowany człowiek, zakochany w Bieszczadach i żyjący na własnych zasadach. Na miano Zakapiora trzeba sobie zasłużyć i ciężko zapracować. Mam nadzieję, że spotkacie jednego z nich, to prawdziwe szczęście 🙂
  3. Społeczność – niewątpliwie jest to jeden z bardziej gościnnych zakątków na mapie Polski, ludzie są bardzo otwarci, pomocni i przyjaźni. Tak jak pisałam, główne dochody pochodzą z turystyki, jednak ta forma zarobku nie przesłoniła im oczu. Zupełnie inne doświadczenia wyniosłam z Tatr, Bieszczady miło mnie zaskoczyły, nie czułam się tutaj zaszczuta i miałam prawo wyboru. Wschód oferuje wiele miłych doznań, nie tylko w sferze relacji międzyludzkich, ale przede wszystkim duchowym.
  4. Ikony – religia prawosławna to istotna część tutejszej kultury, przy odrobinie szczęścia będziecie mieli okazję nie tylko zobaczyć pracownię tych, którzy piszą ikony, ale zwiedzić parę kościołów prawosławnych i kupić jedną z takich perełek. Pamiętam szczególnie jeden, uroczy, malutki kościółek prawosławny, do którego trafiłam w trakcie potężnej ulewy. Zamykając w pośpiechu za sobą drzwi, mokrą dłonią, odwróciwszy się na pięcie, ujrzałam skromny ołtarz i to wtedy najwięcej zrozumiałam. Mówię Wam, że takie chwile się pielęgnuje, a nie ma lepszego miejsca na wyciszenie i obcowanie z mistycyzmem niż Bieszczady.
    Podsyłam Wam stronę galerii, w której miałam przyjemność widzieć te cudeńka na własne oczy – Veraikon.
  5. Pamiątki – mogą być unikatowe! Moje ukochane korkowe kartki pocztowe z królami lasu (w tej wersji żubr i niedźwiedź) oraz kartki pocztowe zakupione w Chacie Wędrowca przedstawiające najważniejszych bieszczadzkich przedstawicieli – są urocze.

Szczęście jest blisko, nawet nie wiesz jak bardzo

Życzę Wam pięknych wzruszeń w bieszczadzkich lasach, spotkania z Zakapiorem, pierogów z okrasą i bezpiecznych wypraw. Bieszczady to skarbiec bez dna, jedźcie, zdobywajcie i cieszcie się ciszą. Między niebem a ziemią jest tylko gęsta mgła i wilk na progu, pamiętajcie kto tu rządzi i nie starajcie się tego zmieniać. To ta niepisana zasada czyni z tego obszaru tak wyjątkowe miejsce, do którego uciekamy przed miastem, pracą i innymi ludźmi.
Wciągam głęboko powietrze i czuję tylko czyste powietrze, żadnych krzyków, żadnego tłoku, spalin, tylko ja sam na sam ze swoimi myślami. Czy to tak dużo? Okazuje się, że tak, skoro tak bardzo za tym tęsknię.

Mam nadzieję, że dane mi będzie kiedyś stać na progu swojego domu w Bieszczadach, trzymając gorącą kawę w rękach, wypuszczając swoje psy o poranku na pole i patrzeć jak razem się bawią. Moje dwa prześliczne border collie. Tęsknię. Wrócę. Na pewno. Do zobaczenia.

A na koniec:

#kulturadowynajecia

O Autorze

1 thought on “Podróże małe i duże to Kulturalne Bieszczady

  1. Cześć Ola;)Dawno nikt tak pięknie nie pisał, nie używał takich słów, by mienił się obraz Bieszczad przed oczami. Bywam i zapraszam do Kazimierza Dolnego , Puław, Nałęczowa, w twoim wydaniu byłby pewnie jeszcze piękniejsze. Pozdrawiam Piotr

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.