Żydowski Wrocław. Co to dzisiaj oznacza?

Dolny Śląsk, kultura żydowska, pamięć i wspomnienia

Nie od dzisiaj wiadomo, że kultura, historia, religia i obyczajowość żydowska to jedno z piękniejszych i wartościowych doznań każdego badacza kultury. Badacza zarówno zawodowego, jak i amatora. Ten, kto nigdy nie miał do czynienia z kulturą żydowską, nie wie co stracił. Ale, ale! Przecież kultura żydowska to także spora część kultury polskiej, od dziejów byliśmy jednością, na tej samej ziemi, ramię w ramię budowaliśmy wspólną przyszłość. Powinniśmy wiedzieć o kulturze żydowskiej wszystko, być niemal jednością, a Dolny Śląsk jest tego fantastycznym przykładem. Czy tak rzeczywiście jest?

Ha! Dolny Śląsk – historia Żydów w latach 1945 – 1970 – piękna wystawa w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu i jeszcze lepsza publikacja. Jest co podziwiać i co zwiedzać, fotografie, dokumentacja robią naprawdę ogromne wrażenie. Wspólna historia, wspólna kultura?

Chwileczkę, ale czy czasami jakiś miesiąc temu, 11 listopada w Dniu Niepodległości, w stolicy Kultury 2016 na Rynku Głównym nie wygłaszano publicznie antysemickich haseł ku aprobacie zgromadzonych? Nieee, to chyba był jakiś sen! To nie może być prawdą. XXI wiek, sztuczna inteligencja, czipy w skórze i powrót do ciemnogrodu? Nawet nie wspomnę o powrocie do średniowiecza, bo odnoszę wrażenie, że przy nas to oświecenie, swoją drogą bardzo niedoceniane. Tak, tak. XXI wiek i my kontra nasza historia. Parę ulic dalej od tego zbiegowiska stoi synagoga, a oni dalej myślą, że Jezus był Polakiem. Najgorsze nie jest to, że brak takim ludziom podstawowej edukacji, ważne jest to, że głęboko wierzą w to, co mówią. Czy jesteśmy w stanie coś z tym zrobić? Oczywiście, że tak!

Nigdy się na to nie zgodzę!

Dlaczego o tym piszę na samym początku artykułu?
– Dlatego, że to bardzo boli.
– Dlatego, że nie godzę się na to, by w moim mieście działy się takie rzeczy i wiem także, że moja jedna opinia nie zwojuje świata, ale będzie, chociaż małym kamyczkiem sprzeciwu.
-Dlatego, że wychowano mnie w poszanowaniu dla mojej historii, innych kultur i innych ludzi, bo inność jest PIĘKNA.
– Dlatego, że kocham kulturę żydowską i jestem nią zafascynowana.
– Dlatego, że nie miałam ochoty w ostatnim roku pojawić się w kościele katolickim, natomiast byłam częstym gościem Synagogi pod Białym Bocianem, gdzie czułam się naprawdę wyjątkowo.
– Dlatego, że uważam, iż powinniśmy trzymać się razem, być dla siebie wsparciem i przykładem.

Jeśli tak ma wyglądać nasza polska kultura i zwyczaje, to mówię jasno – JESTEM ŻYDÓWKĄ. Jestem nią mentalnie, bo niestety nie pochodzę z żydowskiej rodziny.
Wolę utożsamiać się z tymi wszystkimi wspaniałymi osobami, które dane mi było poznać na swojej drodze w czasie festiwali żydowskich, niż z głupią i zakompleksioną częścią Wrocławia.

Czy tego ktoś chce, czy nie Wrocław i Dolny Śląsk są ŻYDOWSKIE, tak samo, jak są polskie, niemieckie czy ukraińskie. Może dlatego jest tutaj tak wyjątkowo. Wrocław to miasto niejednorodne i w tym tkwi jego siła, po okresie wojennym nastąpiła totalna wymiana ludności, która tutaj zamieszkiwała, poddano Wrocław eksperymentowi społecznemu, który mniej lub bardziej zdaje ten egzamin. Być może tylko ja mam problem z określeniem granic, ale z drugiej strony, po co je tworzyć, nie widzę w tym działaniu żadnego sensu.

Wystawa „Ku nowemu życiu…” to piękny początek

Jeśli chcecie poznać żydowski Dolny Śląsk, zapraszam Was w swoim imieniu oraz Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu na cudowną, uroczą i niepowtarzalną wystawę. Nie zamykacie się na jedną stronę i dajcie sobie szansę, przede wszystkim sobie, a zobaczycie jaka podróż Was czeka 🙂

Wystawa zatytułowana „Ku nowemu życiu. Żydzi na Dolnym Śląsku w latach 1945 -1980”, to prawdziwa opowieść dolnośląskich Żydów o doświadczeniach z Holocaustu, radość z ocalenia oraz nowa nadzieja na przyszłość. Dolny Śląsk obiecał Żydom lepsze życie, a przede wszystkim przyszłość, która na początku wojny nie była pewnikiem. Osiedlając się na Dolnym Śląsku, budowali wszystko od podstaw, tutaj chcieli zostać na stałe, budować swoje domy i zakładać rodziny, byli to tego mocno zachęcani ze strony naszego państwa. Osiedlającą się tutaj ludność zapewniano o tym, że będą się tutaj czuć jak w swojej, małej „polskiej Palestynie”, to miał być już ostatni, spokojny przystanek.

Żydzi przybywali na Dolny Śląsk z różnych miejsc, trzy główne trzy nurty osadnictwa to:

uwolnieni więźniowie obozów koncentracyjnych, głównie Gross – Rosen i jego filii,
repatrianci, przemieszczający się z terytorium ZSRR,
– Żydzi przybywający z innych regionów Polski.

W pierwszych latach po wojnie Polska była miejscem odradzania się kultury i tożsamości żydowskiej, powstawały liczne teatry żydowskie, instytucje kultury i rozwoju społecznego, żydowskie szkoły, organizacje, żydowskie związki religijne itp. Żydzi pracowali głównie w zakładach rzemieślniczych, trudnili się rolnictwem, tworzyli spółdzielnie produkcyjne. Ich życie toczyło się w sposób naturalny – pracowali, uczyli się, wychowywali dzieci, zakładali rodziny, wszystko wskazywało na to, że tym razem będą w stanie zapisać do końca ten rozdział w historii.

Nasza wspólna kultura i historia

Zaczęłam dosyć smutną i przygnębiającą retoryką, ale niestety doświadczenie polskich Żydów z marca 1968 roku czy z okresu pogromu kieleckiego dowodzą temu, że nastroje antysemickie są w nas bardzo głęboko zakorzenione. Wracają niczym bumerang i w żaden sposób nie jesteśmy w stanie ich wyplenić. Tak oto „ku nowemu życiu” dla większości nowo przybyłych Żydów stało się „ku nowemu życiu, poza granicami Polski”. Propaganda, represje władz i niezbyt przychylne nastroje społeczne spowodowały, że wiele osób, przede wszystkim przedstawicieli żydowskiej inteligencji wyemigrowało na stałe.

Żydów na terenie Dolnego Śląska spotkało wiele dobrego, dzięki temu miejscu mieli szansę na chociażby odrobinę normalności. Jednak ich byt ma z góry wpisany w rodowód nieustanną emigrację, a nasz kraj niewątpliwie się do tego przyczynił, to jak żyć na tykającej bombie, nie wiadomo kiedy znowu trzeba będzie budować wszystko od nowa.
Tak oto w gorzki sposób przeplata się nasza wspólna historia, która trwa do dzisiaj.
Nie chodzi tutaj o wyliczanie sobie wspólnych win, ale o zaprzestanie szerzenia poczucia wyższości w stosunku do innych kultur i nacji oraz do zaklinania rzeczywistości.

Odkryłam Dolny Śląsk na nowo

Przyznam się, że nie miałam pojęcia, jak duże znaczenie odgrywał i odgrywa Dolny Śląsk w historii i kulturze Żydów. Mimo iż uczestniczyłam w wielu wykładach, warsztatach traktujących o kulturze żydowskiej i znam dobrze Synagogę pod Białym Bocianem, to nie sądziłam, jak bardzo żydowskie jest to miejsce. Z lekcji historii przyzwyczajona jestem do tego, iż ludność Żydowska zamieszkiwała na terenie całej Polski i nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad szczególnym znaczeniem wybranych obszarów. Odkąd mieszkam we Wrocławiu tych świadectw i pozostałości historycznych, zauważam więcej niż z rodzinnego miasta. To doprawdy piękne, a zarazem wzruszające móc dostrzec zmiany, jakie zaistniały w historii Wrocławia, Dzierżoniowa, Wałbrzycha czy Strzegomia, dzięki osadnictwu ludności żydowskiej.

Dzięki tej wystawie jesteście w stanie spojrzeć na swoje miasta w zupełnie inny sposób. Dla mnie Dzierżoniów po obejrzeniu ekspozycji nie jest tym samym Dzierżoniowem, a przecież wiedziałam „polskiej Palestynie” – znam historię Dzierżoniowa, Synagogi dzierżoniowskiej, tym razem okazało się, jak mało wiem 🙂

„Polska Palestyna”

Oglądanie tej wystawy oczami żydowskich dzieci to najpiękniejsze doświadczenie, jakie mnie ostatnio spotkało, przechodzicie to zupełnie innego świata. Gwarantuję Wam niezapomnianą podróż do powojennego, żydowskiego Wrocławia, pełnego koloru, ale także wielu odcieni szarości.

Czego możecie spodziewać się na wystawie? Oto kilka ważnych punktów ekspozycji:

  1. Wystawa podzielona jest na kilka podkategorii, historia, która jest opowiadana za jej pomocą, składa się z następujących części: „Organizacje żydowskie w latach 1945 -1950”, „Żydowskie życie kulturalne na Dolnym Śląsku”, „Szkolnictwo żydowskie na Dolnym Śląsku”, „Życie polityczne”, „Zostać czy wyjechać – losy Żydów w latach 50 i 60, powstanie państwa Izrael”, „Życie religijne na Dolnym Śląsku”, „Życie gospodarcze i społeczne”. Każdy aspekt życia Żydów na Dolnym Śląsku został szczegółowo uwzględniony na tej wystawie, towarzyszą temu nie tylko bogate opisy, ale także mnóstwo starych fotografii oraz dokumentacji z tamtego okresu.
  2. Na wystawie do Waszej dyspozycji są fragmenty filmu dokumentalnego/wywiadu, w którym występują Żydzi zamieszkali niegdyś na Dolnym Śląsku, Ci którzy pozostali tu do dzisiaj, przedstawiciele wrocławskiej synagogi oraz inni goście powiązani z tym miejscem. W publikacji oraz na wystawie przedstawiono tak zwanych emigrantów z Izraela, krajów skandynawskich, USA, którzy mieszkali na Dolnym Śląsku, a po wojnie i często wracają do swojego kraju dzieciństwa i młodości. Poszczególnych historii możecie posłuchać na miejscu w Muzeum lub zagłębić się w lekturze wydawnictwa towarzyszącemu wystawie, w publikacji jest więcej szczegółów (oraz pięknych zdjęć).
  3. Nie da się ukryć, że wystawa ta definiuje się przede wszystkim za pomocą przedstawionych na niej fotografii, kolekcja jest imponująca, a w muzeum można spędzić spokojnie dwie godziny, oglądając tylko zdjęcia. Taką możliwość mamy dzięki współpracy Muzeum z Katedrą Judaistyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Fani fotografii znajdą na pewno coś dla siebie.

    Niezwykłe opowieści siłą poznania i pokochania innej kultury

  4. Elementem wystawy, który szczególnie ujął mnie za serce, jest narracja. Ekspozycja jest opowiadana z punktu widzenia świadków tamtego okresu, obecnie są to ludzie w sędziwym wieku, wówczas byli małymi dziećmi. W centrum wystawy jest kilka oszklonych gablot ze zdjęciami i krótkim opisem poszczególnej historii. Te opowieści to doświadczenia rodzin, najbliższych, sąsiadów, a przede wszystkim opis nowego świata widziany oczami dziecka. Niejednokrotnie wzruszające, pełne szczegółów (tych drastycznych także), bardzo emocjonalne, wartościowe wspomnienia i próby odszukania swojej tożsamości. Wydaje mi się, że nie ma nic lepszego niż nauczanie kultury za pomocą historii zwykłych ludzi. Tak łatwo jest nam wówczas pozbyć się wszelkich uprzedzeń, otoczek, konwenansów i postawić się na czyimś miejscu. Narracja w żaden sposób nie jest negatywna i oceniająca, to tylko bardzo intymna i cicha opowieść. Czy będziecie chcieli usiąść i posłuchać to zależy od Was. Powiem tylko tyle, że w publikacji do wystawy jest tego więcej i czyta się z wypiekami na twarzy.
  5. Odkryłam Dzierżoniów i Wrocław na nowo, tutaj spędzam najwięcej czasu i mogę w jakikolwiek sposób się do tego odnieść. Wrocław żyje kulturą żydowską, poza sporadycznymi incydentami stara się utrzymać pamięć o dolnośląskich Żydach, natomiast z ogromnym żalem muszę stwierdzić, że w Dzierżoniowie nie dostrzegam tej aktywności. Synagoga jest pusta i nic od dawna się w niej nie dzieje, nie ma żadnych spotkań, prelekcji, lekcji historii czy chociażby wystawy na ten temat. Gdyby nie moja dociekliwość nie wiedziałabym, że Dzierżoniów nazywany był niegdyś „polską Palestyną”.
    Zapraszam wszystkich mieszkańców Dzierżoniowa na wyjątkowe spotkanie ze swoim miastem do Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu, zdziwicie się.
  6. Nie muszę nawet wspominać, jak bardzo jestem zakochana w całej oprawie, wyglądzie i sposobie prezentacji wystawy. Ekspozycja wystawiania będzie do 11.03.2018 roku, a ja nie byłam na niej na pewno ostatni raz. Co prawda nie jest ona duża, bo zajmuje tylko jedną salę, ale nudzić się na pewno nie będziecie.
    Oczywiście obowiązkowo zapoznajcie się z publikacją towarzyszącą wystawie, to nie tylko fantastyczne źródło wiedzy pomagające zrozumieć ekspozycję, ale przede wszystkim lektura na długie, zimowe wieczory. Świetnie wydana, bogata w materiały i niesamowite zdjęcia. Chylę czoła i nawet gdyby kosztowała pięć razy tyle, dałabym każde pieniądze. Była tego warta!

Spacer w nieznane? Zawsze warto!

Czy warto być na tej wystawie?

Idźcie. Po prostu. Ot, tak. Nie spodoba się Wam, spokojnie macie do tego prawo, spodoba się to tylko lepiej dla Was. Do niczego Was nie zmuszam, ale kultura i historia żydowska to część polskiej, wrocławskiej kultury, to jedna, wielka całość. Nie istniejemy bez siebie i to fakt. Co z tym zrobicie, zależy tylko i wyłącznie od Was. Warto jest czasami posłuchać głosu własnego rozsądku i dać sobie szansę. Tak często to powtarzam, ale głęboko w to wierzę. Łatwo głosić czyjeś opinie i zasłaniać się cudzym zdaniem. Może jednak warto mieć swoje własne, wyrobione zdanie zdobyte dzięki wiedzy i doświadczeniom? Nie musicie od razu pokochać kultury żydowskiej i totalnie się w niej zatracić, ważne, abyście nie zakładali niczego zbyt pochopnie.

Mówią do Was zwykli ludzie, którzy chcieli się podzielić swoją małą historią, nic więcej, tylko tyle.

Do zobaczenia.

#kulturadowynajecia

 

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.