To będzie świąteczny artykuł…
o moich najbliższych.
To nie będzie zwyczajny artykuł o świętach. To nie będzie artykuł o kulturalnych prezentach świątecznych – te już na pewno dawno macie. To będzie niezwykły artykuł o zwyczajach, tradycjach i o tym, co jest najważniejsze w naszym życiu –
o RODZINIE!
Mam obecnie 25 lat (słodki Jezu, niedługo 26), niby niewiele, ale to dobry czas, żeby przemyśleć parę spraw, w końcu dopadło mnie ćwierćwiecze. Przemyślenia świąteczne? Tak. Obym mogła jak najdłużej spędzać święta w takim gronie, jak w tym roku. 7 lat temu straciłam mojego ukochanego dziadka, dwa lata później babcię. Obydwoje mnie wychowali i byli dla mnie bardzo ważni, nawet nie wiecie, jak mi ich brakuje. Pierwsza Wigilia z pustymi miejscami czekającymi na nich była straszna. Tak o to na chwilę zostałyśmy same z mamą, tylko na chwilę, bo 5 lat temu poznałam najcudowniejszego człowieka na świecie, jest moim najlepszym przyjacielem, powiernikiem, a przy okazji i narzeczonym. Jestem potrójną szczęściarą 🙂
Dzięki niemu zyskałam drugą fantastyczną rodzinę w postaci cudownej teściowej Iwonki, teścia, ojca, jakiego pragnęłam zawsze mieć Miecia, babcię Grażynę i ciocię Basię. Przy okazji mnóstwo innych szalonych ciotek – ciocia Halina (moja ukochana, bardzo mnie lubi) czy ciotka Teresa, to nieustraszone strażniczki ognia, którym bałabym się podskoczyć. Razem z babcią Grażyną trzęsą tą rodziną. Dostałam także mnóstwo wujków (mój ukochany to wujek Zbyszek z Jodłownika – mistrz grilla i wędzenia), kuzynów, kuzynki, sąsiadów i innych ludzi, których nie zliczę. Nigdy nie miałam tak wielkiej rodziny. Kocham ich wszystkich, za to, że po prostu SĄ.
Zyskałyśmy drugą rodzinę, za co będę im wdzięczna do końca życia.
Moi fantastyczni przyjaciele, którzy zawsze na mnie czekają w Sieradzu to 3 odlotowe agentki do zadań specjalnych – Oliwia, Asia oraz Klau, zwana KlauDzikiem lub po prostu Klaudyną (ale to ostatnie to takie zwyczajne – nie praktykujemy).
Co jest dla mnie najważniejsze w te święta? Właśnie ta świadomość. Kit z tymi wszystkimi prezentami! Jestem tutaj dla mojej rodziny i przyjaciół, którzy może są czasami nieobliczalni, dziwni i szaleni, ale czekają na mnie, a ja czekam z utęsknieniem na nich. Zawsze i niezmiennie.
Moje magiczne i choinkowe święta
Święta to pragnienie bycia blisko mojej mamy, blisko Mateusza, blisko przyjaciół.
Z Matim będą to nasze pierwsze, wspólne, rodzinne święta. Za rok chcielibyśmy odciążyć nasze matki od obowiązków świątecznych i gdzieś wspólnie wyjechać, ale jak to mówią Iwona i Lidia „jak żyć bez bolących nóg i obowiązków w święta?”. Takie oto są te nasze polskie kobiety! 🙂
Coś nam się wydaje, że jak zajadą do hotelu, to szybko zmienią zdanie.
Moje marzenie to zobaczyć choinkę na Rockefeller Center! Matki, szykujcie się na Nowy Jork, byłoby naprawdę cudownie 😉
Kulturalna Ola to Choinkowa Ola, dla mnie może nic innego nie istnieć w święta – kakao, lampki, choinka i mam święta. No może jeszcze uszka z barszczem…
Jak to się wszystko odbywa?
Podróże, prezenty, pakowanie i niezastąpiony Elf Pakowacz
- Od kilku lat na święta wracam z Wrocławia do Sieradza, kocham moje małe miasto i uważam, że mimo wszystko pełno w nim uroku. Poza tym nie wyobrażam sobie świąt gdzie indziej niż w Sieradzu, chyba że w górach z całą naszą sieradzko – dzierżniowską brygadą. Niemal od początku grudnia czekam na moment, aż pojawię się w Sieradzu na święta, długo czekam na ten moment, tutaj czuję się bezpiecznie.
- Prezenty – sąjuż wcześniej zakupione we Wrocławiu i podróżują do Sieradza kurierem albo bezpośrednio ze mną w pociągu. Nie stawiam na przypadek – inni przede wszystkim, dlatego wcześniej obieram odpowiednią strategię. Oczywiście zawsze wydam więcej, niż zaplanowałam (wiadomo). Staram się, z wyprzedzeniem wybadać czego potrzebują inni lub pytam wprost. Budżet jest wcześniej odpowiednio przygotowany i przeliczony. Im lepiej zaplanujesz, tym lepiej śpisz.
- Pakowanie prezentów – mam Świątecznego Elfa od tego. Przyznam się bez bicia, że nie mam ani pomysłu, ani czasu. Moja Oliwia jest niezastąpiona i wie, co w modzie piszczy, dlatego mamy podział obowiązków – ja zanoszę, ona pakuje. Zapakowane prezenty przynosi mi do domu, a ja ustawiam je pod choinką, aby pięknie prezentowały się do zdjęć. Tak, wiem! Jestem szczęściarą! Oliwia jest moja i nie oddam jej tak łatwo.
Choinka jest najważniejsza! Potem zakupy u Pań z Koła Gospodyń Wiejskich i można gotować…
- Dekoracje i inne takie – żeby nie było, że nie jestem kreatywna! Ubieranie choinki to moja specjalność, taka nasza domowa tradycja, wszystkie ozdoby czekają grzecznie na przyjazd Oli. Stroiki i inne ozdoby staramy się wymyślać razem z mamą z tego, co mamy, im taniej tym okazuje się, że lepiej. Dużo ozdób mamy ręcznie robionych przez Panie z Kół Gospodyń Wiejskich, dzięki nim nasza choinka jest modna i bardzo regionalna 🙂
- Zakupy – z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, że zapominamy o tradycyjnych ozdobach świątecznych! Błąd! Gdzie kupić najlepsze rzeczy? Oczywiście, że na jarmarku świątecznym. Od kogo? Od Pań z Kół Gospodyń Wiejskich i ludzi, którzy osobiście wyrabiają rękodzieła. Nigdy od handlarzy i sprzedawców, tylko od lokalnych artystów. Wiecie, jaki mam stosunek do jarmarku wrocławskiego, sieradzki jest zupełnie inny, w małych miastach naprawdę czuć magię świąt i widać ogrom włożonej pracy w każdego aniołka, Mikołaja czy każdy ulepiony pieróg. Najlepsze ozdoby i jedzenie tylko od kół gospodyń wiejskich, drogie Panie wielkie ukłony dla Was. Jesteście warte każde pieniądze. Wspieracie swoje lokalne produkty, naprawdę warto i nie wstydźcie się tego 🙂 My kupujemy ozdoby świąteczne i jedzenie od Koła Gospodyń Wiejskich z Rudy i z Brzeźnia.
- Gotowanie – nie mogę żyć bez barszczu i uszek w święta, jesteśmy mistrzyniami uszek, co roku robimy koło 120- 130 pięknych i niepowtarzalnych egzemplarzy. Czasami rozdajemy, czasami mrozimy, w tym roku Mateusz już sobie zarezerwował porcję ekstra. Wpadajcie do dziewczyn z Sieradza na uszka! Serdecznie Was zapraszamy. Pierogi i ciasta od trzech lat kupujemy na jarmarku u Pań z Kół Gospodyń Wiejskich. Sos grzybowy? Tylko z grzybów od babci ze wsi, moja Teresa rozdaje po rodzinie te cudeńka i dba o każdy grzybek. Wie, co wnusia lubi, swoją drogą babcia Tereska to też niezła agentka, ale to już chyba materiał na osoby artykuł 🙂
Wigilia, śpiewanie, „Artur ratuje gwiazdkę”, babcia Halina i ulubiona pieczeń
- Wigilia – tradycyjnie z mamą Lidią przy akompaniamencie naszych ulubionych kolęd Golec uOrkiestra i Zakopower – nie ma nic lepszego od góralskich pastorałek i kolęd. Uwielbiamy ich słuchać absolutnie przy każdej czynności, którą wykonujemy, niezależnie czy jest to lepienie pierogów, uszek czy ubieranie choinki. W tym roku mamy trzeci głos, Mateusz liczymy na twoje popisy wokalne. Nie liczymy potraw, bo i po co? Ważne dla nas są przygotowania i możliwość ucztowania razem przy wspólnym stole. Jeśli ktoś jest samotny i chciałby się dołączyć, to zapraszamy serdecznie do dziewczyn z Sieradza, zawsze czekamy na gości. Będzie nam bardzo miło, jak wreszcie zapuka ten niespodziewani gość.
- I święto Bożego Narodzenia – kolędowania ciąg dalszy i czas na zdarte głosy. Nasza Wigilia trwa zazwyczaj trzy dni, więc nie gotujemy z mamą. To czas na rozmowy, śpiewanie i zaległości książkowe. Obowiązkowy poranek świąteczny to seans pt. „Artur ratuje Gwiazdkę” – kto nie widział szybko musi nadrobić.- „Mamo, mamo patrz, Arturowi znowu się udało uratować święta!”, na co Lidia odpowiada:
– „Tak, widzę, jaki on jest kochany” i tutaj następuje smarkanie nosa i ocieranie łez z policzków.
Zawsze płaczemy. Zawsze. 25 lat i w końcu zobowiązuje, prawda? Miły spacer po obżarstwie świątecznym też robi swoje. Skoro o spacerze mowa to tradycyjnie I święto należy do Oliwii i babci Haliny. Ja wiem, że tego, czego nie zjem w domu (z braku sił), na pewno będzie czekać u babci Haliny. Halina to taka przyrodnia babcia, którą odziedziczyłam w związku ze znajomością z Oliwią. Halina to królowa kuchni, dobrego stylu, perfekcyjnej choinki i najlepszych cukierków w mieście. Ona wie, czego ludziom potrzeba i sukcesywnie nas rozpieszcza. Traktuje mnie jak swoją wnuczkę, a w tym roku zakochała się ze wzajemnością w Mateuszu, zyskując kolejnego wnuka. Nie ma możliwości, abyśmy będąc w Sieradzu, nie poszli do Haliny – zabiłaby nas. Poza tym, dlaczego tylko Oliwia i Nikola mają jeść pieczeń, sałatki i ciasta? Nie rozumiem. Obowiązkowa wizyta u Haliny – odhaczone.„Last Christmas aj gewju maj hart” z Klau i spotkania z przyjaciółmi
- II święto Bożego Narodzenia – rodzinne i z przyjaciółki, zostawiłam tutaj kilka koleżanek, więc musimy nadrobić te wszystkie stracone dni. Spotkania, spacery, drineczki i tona słodyczy. Kolędowania ciąg dalszy, na tapetę wchodzą już zagraniczne hity – George Michael i Mariah Carey to klasyki każdego spotkania. Po którymś drineczku z kolei (może być i barszcz :)) to nawet na kilka głosów. Takie cuda przeważnie uskuteczniam z Klaudyną – my mamy swoje sprawy i obawiam się, że nikt poza nami tego nie rozumie.
Cieszę się, że mam w Sieradzu mnóstwo fantastycznych znajomości i zawsze o sobie pamiętamy.|
- Zmęczenie i napięty grafik? – chyba za to kocham święta, to praca dla przyjemności i przyjemnie jest móc ją wykonywać. Spotkania z przyjaciółmi? Bogu dziękuję, że chcą mnie jeszcze widywać 🙂 Prezenty? Zawsze jestem zadowolona, bo wiem, że dostaję je z miłości. Co potem? Dieta poświąteczna? Absolutnie! Przecież cały rok na to czekałam.
Tak wyglądają moje święta – spokojne, w gronie ukochanych osób i przede wszystkim mocno kulturalne. Nieważne co, kiedy i jak, czy zdążycie ze wszystkim, czy nie. Najważniejsze jest jedno – z KIM. Nawet jeśli to będą samotne święta, to pamiętajcie, że Wy jesteście dla siebie najważniejsi.
Gdy już nie ma na co wydawać…
Warto w tym szczególnym okresie pomyśleć przede wszystkim o tych, którzy nie będą mieli świąt w ogóle. Nie chodzi o prezenty, ale o sam fakt braku możliwości świętowania w gronie bliskich osób. Nie wiem dlaczego, ale od kilku lat towarzyszy mi myśl „co bym zrobiła, gdybym była bez domu, bez mamy?”. Jeśli możecie pomóc w jakikolwiek sposób osobom bezdomnym, przekazać jakiś datek lub jedzenie, koce, ubrania dla ośrodków opiekującymi się osobami bezdomnymi to będę bardzo wdzięczna. Nie będę Wam niczego podsyłała, ani proponowała konkretnego miejsca, sami wybierzecie odpowiedni ośrodek. Jest ich bardzo dużo i nawet jeśli nie proszą o pomoc wprost, na pewno jej bardzo potrzebują!
Bezdomność to najgorsze co może spotkać człowieka w święta. Jeśli na co dzień nie zauważamy tego problemu, może warto się nad tym zastanowić, lepiąc pierogi lub smażąc karpia.
Cieszcie się swoją obecnością i pamiętajcie – nieważne jak, ważne gdzie i z kim :)
Dziewczyny z Sieradza pozdrawiają!
Wszystkiego kulturalnego kochani.









































Bardzo ładnie napisane Olu 🙂
Bardzo dziękuję Anno 🙂