Słoneczna Italia, grafika, trudne decyzje…
– Dzień dobry, dwa bilety na wystawy czasowe poprosimy – „Moda na Cranacha” oraz „Inwencja i naśladownictwo. Dawna grafika włoska ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu”.
– Dzień dobry, bardzo proszę! Świetny wybór.
– Przepraszamy Panią na chwilę – powiedział głośno Jacek, który pociągnął mocno za rękaw swoją małżonkę i oddalił się ku wyjściu. Jak to na dwie wystawy? Co Ty wyprawiasz, co?
– Przecież się umawialiśmy!
– Umawialiśmy się na wyjście do muzeum, na wystawę o modzie czy coś takiego, jeszcze na jakąś grafikę? Co ty wyrabiasz kobieto!
– Jacek! Ciepła Italia, wspomnienia, wakacje, piękne miejsca…
– Tych miejsc w większości już przecież nie ma! Oh, przepraszam, są, ale ruiny. Chcesz bajki? Disenya Ci dziś włączę, zlituj się, doprawdy.
– Jacku, nie rób przypału – wycedziła przez zęby wolno, ale stanowczo zdenerwowana Małgorzata. Ludzie się patrzą!
– Nie chcę na to iść, jest Liga Mistrzów, Wojtek miał wolne popołudnie, Gosia no!
– Idziemy i bez gadania, może na wystawie zobaczę jakiegoś mężnego i dzielnego Herkulesa, ah te boginie miały dobrze, przynajmniej wiedziały, co to znaczy prawdziwy facet – powiedziała dumna z tych słów Małgorzata, lustrując męża od stóp do głów pogardliwym wzrokiem. Tak potrafiła tylko ona. Gdzie Ci mężczyźni? – zapytała rozmażona.
– No cóż, przy mnie też żadna Afrodyta nie stoi – rzekł głośno Jacek.
– Do kasy!
i wygrana sprawa
Jacek wiedział, w jak złej sytuacji się znalazł i wiedział, że konsekwencje Afrodyty będą w domu. Jednak w tym momencie ogarnęła go jakaś dziecięca radość. Wiedział także, że przeżyje tego dnia wszystko i modę i tego Cranacha, nawet grafikę włoską. Uśmiechnął się sam do siebie i obserwował z daleka mocno zirytowaną Małgorzatę. Ahh, warto było, już niedługo Wojtek i Liga Mistrzów…
Grafika włoska – zajrzyj tutaj przed podróżą
Wystawa „Inwencja i naśladownictwo. Dawna grafika włoska ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu” to pierwsza tak duża ekspozycja z kolekcji muzealnej prezentowana szerszemu gronu odbiorców. Jej wyjątkowość podkreśla fakt, iż jest to zbiór liczący około 1330. dzieł, ponad 40. autorów. Mamy zatem okazję podziwiać prace z końca XV wieku, aż do dzieł z wieku XIX, tak bogaty przekrój tematyczny umożliwia dogłębne zbadanie tej kategorii sztuki i lepsze zrozumienie wykonanych prac.
Z racji na ograniczoną przestrzeń wystawową prezentowanych dzieł, ekspozycja podzielona została na kilka kategorii, dzięki czemu całość wydaje się bardziej spójna. Podziały wystąpiły na poziomie gatunkowym, tematycznym, technicznym (rodzaj grafiki) oraz środowiskowym (przestrzeń artystów).
Jeśli chodzi o historię grafiki, wystawa dzieli się na dwa segmenty: grafikę autorską (grafika oryginalna) oraz na grafikę reprodukcyjną (zwaną interpretacyjną).
Ciekawość to pierwszy stopień do… poznania
Ekspozycja prezentowana w Muzeum zajmuje całe drugie piętro wystawowe (dosłownie). Poza dwiema zapełnionymi salami grafikę włoską można podziwiać także na korytarzach muzealnych w większym wymiarze. To naprawdę fantastyczny i oryginalny pomysł, a przy odrobinie inwencji twórczej możecie wykonać niezłą sesję zdjęciową na tle zjawiskowego Rzymu. Dobrze jest móc odpocząć na korytarzach pełnych włoskich klimatów, prezentowane grafiki odgrywają rolę nienachalnego zaproszenia na wystawę, kto wachał się przy kasie na drugim piętrze przestanie mieć jakiekolwiek wątpliwości.
Czasami bywa tak, że to, co na pozór wydaje nam się nudne i nieciekawe okazuje być się wielką niespodzianką i zaskoczeniem. Nie wiem, czy Jackowi przypadła do gustu włoska grafika, ale wiem jedno – warto dać szansę tym wspaniałym artystom i na chwilę oddać się magii rysunku.
Wystawa ujęła mnie osobiście dbałością o szczegóły, perfekcyjnością oraz skalą pracy, jaką wykonali artyści prezentowanych grafik. Prace przedstawiające postaci świętych, bogów mitologicznych czy zwykłych ludzi zrobiły na mnie ogromne wrażenie, jednak grafiki ukazujące architekturę włoską to prawdziwy majstersztyk. Jeśli lubicie scenki rodzajowe, to ta wystawa jest dla Was! Bez patosu, zadęcia i dorabiania niepotrzebnej historii – to po prostu wyjątkowa i wartościowa podróż do ukochanych Włoch.
Grafika oryginalna i reprodukcyjna na waszych oczach
Co zobaczycie na tej cudownej wystawie?
- Grafikę oryginalną – o niej mówimy wówczas kiedy grafik nie jest tylko twórcą matrycy służącej do wykonywania odbitek, ale przede wszystkim jest autorem danego dzieła. Twórcami takich grafik byli najczęściej artyści, którzy poza grafiką zajmowali się malarstwem. Najwybitniejszymi przedstawicielami tego rodzaju sztuki byli Giulio Bonasone oraz Agostino Caracci, to dzięki tym Panom możemy podziwiać XVI – wieczną twórczość grafiki oryginalnej. Ich prace są szczególnie wyróżnione na wystawie, znajdziecie je na prawo od wejścia do głównej sali. Grafiki obu Panów przedstawiają najczęściej sceny rodzajowe z mitologii greckiej i rzymskiej, kompozycje starożytne, a także legendy.
- Grafikę reprodukcyjną – wbrew złym skojarzeniom, graficy reprodukcyjni nie byli tylko rzemieślnikami, którzy odtwarzali cudze pomysły, ale przede wszystkim nadawali grafikom nowe życie. Tworzenie grafiki reprodukcyjnej było powszechnie akceptowane i wskazane, a ich autorzy uznawani byli za wybitnych w swoim fachu. Dlaczego? Graficy reprodukcyjni wykazywali się wielką wrażliwością, znali mnóstwo technik, które pozwalały wydobyć piękno i bogactwo dzieła, a także starali się poszukiwać lepszych środków wyrazu. Zdarzało się, że reprodukcja była lepsza od oryginału, ponieważ była lepiej „odpicowana” 🙂 Dzisiaj to, co uznalibyśmy za plagiat, wówczas było nauką na pracach wzorowych, na pogłębianiu wiedzy od samego mistrza i najlepszych odwzorowaniu oryginału. Postęp w grafice reprodukcyjnej przynosił coraz lepsze metody interpretacji dzieła i zbliżał ją do oryginału np. technika suchej igły, technika punktowana, a także odbitki kolorowe w sepii, brązie czy w odcieniach czerwono – brunatnych. Przykłady grafiki reprodukcyjnej to np. drzeworyty, akwaforty, miedzioryty.
Gwiazdy muszą być na czerwonym dywanie
- Dzieła artystów z XVI wiecznej Bolonii – słynnych Giulia Bonasonego oraz Agostina Carracciego, XVII – wiecznych mistrzów akwaforty, czyli Giovanni Benedetto Castiblione, Pietro Testa, Salvatore Rosa oraz Stefano Della Bella. Za piękne motywy pejzażowe odpowiedzialni są głównie Marco Ricciego, Giuseppe Vasiego i Giovanni Battista Piranesiego – przedstawiciele z XVII i XVIII wieku.
- Techniki służące doskonałej imitacji rysunku, czyli: XVI wieczne miedzioryty autorstwa Marcantonia Raimondiego, drzeworyty światłocieniowe XVI i XVII wieku Antonia da Trento i Bartolomea Coriolana oraz technikę punktowaną mistrza Francesca Bartolozziego.
- Bogate sceny rodzajowe: mitologiczne, przyrodnicze, życie codzienne, ukazanie świętych, architektura, weduty (widoki miejskie), życie na wsi. Wiek XVII i XIX to także rozwój motywów pejzażowych ukazujących siłę architektoniczną, ale także działanie czasu na jej piękno w postaci licznych ruin, pozostałości po monumentalnych budowlach. W tworzeniu grafik postawiono także na ukazanie natury, która pochłania pozostałości antycznych budynków, starano się wiernie i szczegółowo przedstawiać panoramy miejskie.
Co ciekawe twórcy grafik bywali również podróżnikami i architektami, na swoich pracach poza malowniczymi widokami tworzyli szczegółowe opisy wraz z wyjaśnieniami danych zabytków architektonicznych. To dzięki ich pracy inni mogli korzystać np. z pierwszych przewodników turystycznych, prekursorem w tej dziedzinie był Giuseppe Vasi, który jako jeden z pierwszych stworzył tego typu przewodnik.
Technika służy temu, aby się doskonalić
Co jeszcze, co jeszcze? Będziecie mieli okazję zapoznać się z technikami służącymi powielaniu grafik:
- Akwaforta, czyli żłobienie rylcem w płycie miedzianej lub cynkowej. Rysunek uzyskuje się dzięki tzw. trawieniu, płytę pokrywa się kwasem akwafortowym i wykonuje się na niej rysunek stalową igłą, odkrywając tym samym powierzchnię metalu. Taki proces powtarza się kilkukrotnie, na końcu w płytę wciera się farbę drukową. Pod naciskiem prasy przenosi się rysunek na papier. Nie było to jedna z najłatwiejszych technik, XVII wiek cechował się wyprowadzeniem tej techniki do poziomu mistrzostwa. W tym okresie nie zadawalano się już tylko prostymi szkicami, na warsztat brano poważniejsze tematy i starano się przekazać za pomocą grafiki więcej klimatu i charakteru prawdziwej sztuki. Przykładem może być akwaforta Stefano Della Bella” Wjazd ambasadora Polski Jerzego Ossollińskiego do Rzymu” 1633. Ta kompozycja zawiera w sobie mnóstwo detali zarówno w kwestii przedstawienia postaci, jak i zwierząt, ubioru, fryzur itp. Klasa wykonania tego dzieła świadczy o wielkim kunszcie artysty i talencie, jaki posiadał.
- Miedzioryty – tak zwana technika wklęsła, gdzie rysunek wykonuje się na płycie miedzianej. Na samym początku wyżłobione zostają tylko ogólne kontury, wypełnia się je modelunkiem, później płytę pokrywa się farbą. Po usunięciu nadmiaru farby pozostaje ona tylko w wyżłobionych rowkach. Na koniec rycinę odbija się na prasie.
- Drzeworyt świałtocieniowy to technika, która bazuje na operowaniu plamami o różnych natężeniu kolorystycznym. Barwy uzyskiwane były dzięki nasączaniu drewnianych matryc w formie klocków różnymi tonami tej samej barwy i odbijane ich na papierze.
Chcecie więcej? To już tylko na wystawie 🙂
Daj się porwać do Italii razem z Jackiem
Grafika oryginalna i reprodukcyjna to nie tylko wielki zbiór oraz bogactwo artystyczne prezentowanych dzieł, to przede wszystkim ogromny walor użytkowy przeznaczony dla szerszego grona odbiorcy. Dzięki grafice ówcześni ludzie mieli możliwość podróżowania, uczenia się i obcowania z pięknem. Grafika pełniła funkcję dzisiejszej fotografii i była swoistym oknem na świat, dzięki niej można było podziwiać dalekie kraje, bogactwo architektoniczne Rzymu, wnętrza Kaplicy Sykstyńskiej czy zapoznawać się z kolekcjami i zbiorami różnego rodzaju przedmiotów artystycznych. Grafika odgrywa rolę dokumentowania rzeczywistości artystycznej, tak bardzo odległej dla zwykłych ludzi. Grafika pozwalała na zgłębianie wiedzy studentom, znawcom sztuki oraz artystom. Tak oto subtelnie łączą się ze sobą nauka ze sztuką oraz grafika oryginalna z reprodukcyjną. Te dwa segmenty nie mają prawa istnieć bez siebie.
Swoją drogą ciekawe co u Jacka…
Pamiętajcie, że ta wystawa zajmuje całe drugie piętro, poza główną salą i korytarzami grafiki wystawione są także w sali 216 🙂
#kulturadowynajecia


























































































