Modna od urodzenia – kultura ubioru

MODA czy tego chcemy czy nie towarzyszy nam wszystkim. Możemy zupełnie nie przejmować się swoim ubiorem, ale niestety „jak Cię widzą tak Cię piszą”. Osobiście uważam, że nie trzeba mieć ciuchów z najdroższych butików i nosić rozmiaru 34, aby dobrze wyglądać. Teraz mamy doskonały wybór jeśli chodzi o preferencje modowe, możemy przebierać w czym chcemy i za ile chcemy.

Obecnie do łask powracają tzw. lumpeksy – czyli tani ciuszek. Właśnie czy na pewno taki tani? Wrocław pod tym względem też dużo oferuje. Sama sprawdziłam i wiem, że można się nieźle wyposażyć. Nie mówię tu o jakiś brudnych, starych ubraniach – marynarka z Zary, skórzana torba czy kamizelka z Levis’a to moje ostatnie zdobycze. Są to przypadkowe lumpeksy lub te bardziej ekskluzywne, gdzie dana rzecz ma już swoją cenę, bardzo często cenę przypominającą cenę ubrań z sieciówek. Dobrze, dobrze, ale tak jest teraz a jak to było np. za czasów PRL-u? Zawsze myślałam, że moda w okresie PRL-u była po prostu nudna. Przecież i tak niczego ładnego oraz porządnego w sklepach nie było, tkaniny były na wagę złota, więc te ubrania musiały być po prostu szare i smutne.

W moim domu często rozmawiamy o ubraniach – po części wynika to z profesji mojej mamy a po części z tego, że po prostu kochamy zakupy. Wybrałyśmy się, więc na wystawę razem i powiem szczerze, że opinia, którą z góry wyrobioną była bardzo krzywdząca. Tak bardzo, że na wystawę powróciłam po raz kolejny.

Od 17 maja do 28 sierpnia ubiegłego roku w Muzeum Narodowym we Wrocławiu można było odwiedzić cudowną, przepiękną, niepowtarzalną i zjawiskową wystawę pt. „Modna i już – moda w PRL”. Po dwukrotnych odwiedzinach żałuję, że nie ma jej na stałe w naszym muzeum. Wystawa zajmowała całe trzecie piętro i była sprytnie podzielona na cztery większe pomieszczenia.

Kolekcja zawierała w sobie zarówno stylizacje codzienne jak i dzieła od największych projektantów. Ubrania, które zdobiły wystawę to m.in. rękodzieła, stroje szyte na zamówienie, projekty eleganckich atelier albo gotowe ciuszki przysyłane w paczkach z zagranicy. Przesyt kolorów, wzorów, tkanin i zdobień świadczył o tym, że popełniłam duży błąd oceniąjąc tak płytko modę PRL-u. Ja się po prostu zakochałam – na zawsze. Nie ma co ukrywać, że okres PRL-u to ciężkie, siermiężne lata, nie tylko ze względu na charakter polityczny, ale także ekonomiczny, czy społeczny. Jak w tym wszystkim zachować odrobinę kreatywności? Wielki podziw należy się tym wszystkim kobietom i projektantom mody, którzy mimo wszystko starali się w tym smutnym świecie stworzyć coś nowego i zarazem niepowtarzalnego.

Brakowało na pewno wielu cennych produktów, jakościowych tkanin czy przychylności władz, ale nic nie było w stanie zatrzymać głodu mody Polek. Ta moda była stworzona niejako na przekór systemowi – zaprzeczała hasłom komunistycznym i stawiała na indywidualizm, awangardę i rozwój. To nie była tylko zabawa ciuchem, to był duży krok wyrażający sprzeciw wobec ucisku i braku wolności. Polki nie interesowały się preferowanym, moskiewskim wybiegiem mody, one pragnęły czuć się wyjątkowo i pięknie, inspiracje przychodziły zatem z Francji, Włoch i Ameryki. Nasze Panie nie miały dostępu do materiałów jakich pragnęły, nie miały także nieograniczonego budżetu, jedyne na co mogły liczyć to ich wyobraźnia, pomysłowość, cierpliwość i czas. Nie obyło się również bez dobrych „znajomości” z krawcową, ekspedientką w sklepie tekstylnym lub odzieżowym. Analizując wszystko, można śmiało powiedzieć, że moda okresu PRL-u przerosła najśmielsze oczekiwania.

Wystawa podzielona była na kilka części – konsekwencja polegała na chronologii, czyli historii mody od momentu powstania PRL-u aż do schyłku jego świetności:

1944-1947– powojenna Polska – recykling materiałów powojskowych

1948-1956 – surowe czasy stalinowskie, które wbrew propagandzie i krytyce burżuazyjnej mody zainspirowały Polki do przyjęcia nowej mody New Look dyktowanej przez samego Diora

1956 – 1970 – (okres małej stabilizacji)- rządy Władysława Gomułki

1970-1980 – Edward Gierek – okres dobrobytu na kredyt i otwierania się na Zachód, przede wszystkim rozwinęła się tzw. „moda ulicy” jako element manifestacji wobec nowoczesności

1967– początki okresu działalności Grażyny Hase

Ponadto należy wspomnieć o jednej z naszych największych projektantek tamtego okresu – Barbarze Hoff. Wybudowała swoją markę m.in. dzięki współpracy z Domami Towarowymi „Centrum”. Ta marka to Hoffland. Przez ponad czterdzieści lat na łamach Przekroju inspirowała Polki światową modą i tworzyła dla nich nowoczesną, wygodną i sportową elegancję.

Na wystawie można było zobaczyć także produkcje najbardziej znanych zakładów odzieżowych, takich jak np. łódzki Dom Mody „Telimena”, warszawska Cora, czy szczecińska Dama. Nie dało się nie zauważyć pięknych, kolorowych strojów inspirowanych naszym rodzimym i obcym folklorem. Zagraniczne inspiracje to przede wszystkim amerykańscy hipisi i dzieci kwiaty.

Lokalne projekty czerpane z polskiego folkloru zdobiły wystawy Mody Polskiej i Telimeny. Lata ’80 to okres kryzysu politycznego, społecznego i gospodarczego. Na polu modowym Polki jednak się nie poddawały – wykorzystały ten czas na recykling materiałów oraz tworzenie ekstrawaganckich i buntowniczych kreacji – towarzyszyła temu pewna teatralność, śmiałość i wspólna negacja otaczającej, szarej rzeczywistości.

Koniec wystawy to zwieńczenie każdego pokazu mody czyli kolekcja sukien ślubnych. Ogromny przekrój białych kreacji, udowadnia jak okres PRL-u był różnorodny, nieszablonowy i zaskakujący. Ubrania, co prawda były dla mnie prawdziwym objawieniem, ale wystawa kusiła także wspaniałymi dodatkami: stroje kąpielowe, finezyjne nakrycia głowy, rękawiczki, okulary, kuferki, koszyki, szpilki, czółenka, sandały, słomiane kapelusze, płaszcze ortalionowe, czapki pilotki, kosmiczne buty Brunona Kamińskiego (odkrycie tej wystawy), biżuteria, swetry a także fantastyczne skórzane kurtki. Wystawa zaprasza pierwszymi dodatkami, są to: dwie, delikatne, jedwabne apaszki, wyprodukowane w warszawskim getcie.

To był ogromy zaszczyt móc zobaczyć tyle pięknych i niepowtarzalnych strojów.
Jedna refleksja- spędziłam naprawdę wartościowy czas, przeskakując przez kolejne lata, historii polskiej mody. Dzięki tej wystawie dostrzegam jak trendy tamtych czasów powracają w naszych codziennych stylizacjach.

Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję zobaczyć coś podobnego to serdecznie polecam. Wystawa wbrew pozorom nie jest tylko dla Pań. Ponadto, poza samymi ubiorami można obejrzeć kilka ciekawych archiwalnych filmów, ukazujących modę polskiej ulicy – filmy wyświetlane były bez przerwy w określonych punktach wystawy. Dla tych, którzy nie mieli okazji lub czasu, aby odwiedzić wystawę, prezentuję kilka zdjęć.

Szukajcie inspiracji w szafach babci i mamy, być może głęboko w nich, ukrywa się coś niezwykłego.

#kulturadowynajecia

O Autorze

2 thoughts on “Modna od urodzenia – kultura ubioru

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.