[…] W tym momencie Stanisław zdał sobie sprawę, że to był błąd. Minęło dopiero 50 minut, a on już nie miał siły na więcej. Grażyna – jego małżonka też nie wyglądała na zadowoloną. Co poszło nie tak? Czyżby ten wieczór można już było wpisać do rubryki „nigdy więcej”? Co robić, co robić? Wstał. Wziął Grażynę pod pachę i wyszedł z sali, najbardziej stanowczym głosem jakim, był w stanie z siebie wydobyć, rzekł: Kobieto! Idź, wypytaj ile to może jeszcze potrwać i czy ewentualnie można wyjść wcześniej. Grażyna oniemiała, pomysł był owszem dobry, ale ryzykowny. Zapytać się, phi! Jak to takie proste to niech sam idzie, znowu ja, pomyślała w duchu, ale poszła, bo cel był szczytny. Pokiwała porozumiewawczo głową i poszła, zostawiając Stanisława przy wejściu do sali. Ruszyła wzdłuż korytarza i szukała swojej ofiary, wiedziała, że obsługi nie może zapytać, o co to to nie! Może i nie rozumie, o co w tym wszystkim chodzi, ale nigdy nie dopuści do utraty twarzy i dobrego imienia, Stanisław jej zawsze powtarzał, że cokolwiek by się nie działo, ma mieć zawsze podniesioną głowę i nie dawać nic po sobie poznać. Na razie szło świetnie. Zostało mało czasu do końca przerwy, trzeba podjąć radykalne kroki, kierunek — toaleta. Wchodzi, krząta się i dyskretnie rozgląda, wyciąga z torebki szminkę, puder i udaje, że poprawia makijaż. Jest! Grażyna wyczuwa, że to jej ostatnia szansa.
-Przepraszam Panią bardzo – Grażyna zaczyna nieśmiało.
-Tak, słucham? – odpowiada nieznajoma.
-Czy wie Pani może, ile potrwa jeszcze to przedstawienie?
-Jakie przedstawienie?
-No to w sali 212.
-Aha, Pani pyta o operę, przepraszam, ale w pierwszej chwili nie zrozumiałam. Z tego, co pamiętam, to bodajże do 22.
-Ach tak, dziękuję Pani serdecznie za pomoc.
-Proszę bardzo, a jak wrażenia?
-Wybitne dzieło, wybitne!
-To prawda, czy wie Pani, że dyryguje sam dyrektor opery? To doprawdy cudowne, jak wielkim kunsztem i talentem obdarzony jest…
Grażyna już dalej nie słuchała, potakiwała tylko porozumiewawczo głową i uśmiechała się nad wyraz głupio, myślała jak przekazać te wieści Staszkowi tak, aby wytrwał do końca. Wiedziała, że to, co ma do powiedzenia mężowi, nie nastroi go pozytywnie, wyszła z toalety strasznie podminowała, kroczyła w kierunku Stanisława z takim wyrazem twarzy, że nie musiała już nic więcej mówić.
-Ile? – zapytał się Stanisław.
-Do 22. – westchnęła głośno Grażyna.
-Dzieci! Kto w ogóle wpadł na taki głupi pomysł, żeby mieć dzieci co? Grażyna dobrze wiesz, że ja nie chciałem, ale ty jak zwykle się uparłaś, żeby…
-Oj, przestań już Stasiu, chcieli zrobić nam niespodziankę. To była nasza okrągła rocznica ślubu i pragnęli podarować nam coś wyjątkowego. Kiedyś wspomniał im, że nie chodzimy do żadnych instytucji kulturalnych i nie uczestniczymy w życiu kulturalnym miasta. Widocznie za bardzo wzięli to sobie do serca.
-No to teraz mamy, kultura na całego! Opery Ci się zachciało, psia mać! Ale Grażyna, ty pamiętaj, że czeka nas jeszcze: filharmonia, muzeum architektury i wystawa sztuki współczesnej na Hali Ludowej.
-Stulecia Stasiu, Hali Stulecia.
-Grażyna nie przeciągaj struny, to wszystko twoja wina!
-Dobrze już dobrze, nie denerwuj się, może da się to jeszcze jakoś odkręcić, pośpiesz się, bo się spóźnimy i nie wpuszczą nas do sali […].
Pierwszy raz jest zawsze trudny, nieważne co robimy lub czego doświadczamy, pierwszy raz to po prostu próba generalna przed premierą. Jeśli chodzi o kulturalne „pierwsze razy” to one wymagają od nas niejednokrotnie prawdziwego poświęcenia. Czasami wychodzimy sami z inicjatywą, aby nauczyć się czegoś nowego, ale w większości przypadków jesteśmy do tego zmuszani. Przecież nie odmówicie rodzicom, nowo poznanej dziewczynie lub chłopakowi czy ukochanemu dziadkowi, który po raz setny chce iść do tego samego muzeum. Nie da się. Co się wówczas dzieje? Reakcje są różne – śmiech, obawa, trema, zwątpienie, chęć ucieczki lub tzw. dobra mina do złej gry. Są jednak miejsca szczególnie newralgiczne i niewątpliwie jednym z takich miejsc jest Opera. Z czym zatem kojarzy Nam się opera?
- muzyka klasyczna – obecna,
- przepych i bogactwo – obecne jak najbardziej,
- dziwnie śpiewający ludzie – a i owszem,
- dziwnie wyglądający ludzie – zdarza się,
- balet (o zgrozo Panowie oglądający Panów w obcisłych strojach, ekhm no ja tak można) – obecny,
- uboga scenografia – zdecydowanie,
- czas (i długo, długo nic) – oczywiście, że tak.
Powiedzmy sobie szczerze – takie zestawienie nie prezentuje się zachęcająco, dopełnijmy do tego „cudowne” lekcje muzyki w szkole i mamy niezły koszmarek. Do dzisiaj na samo wspomnienie grania na flecie Amadeo, Amadeo czy Ty wiesz (notabene byłam w tym beznadziejna) robi mi się słabo. Jakim więc cudem młodzi ludzie mają trafić do opery? Krzyżyk, czosnek, woda święcona i ruszamy.
Opera może być początkiem fascynującej i pięknej przygody w nieznane. Wszystkie wymienione powyżej elementy są tam oczywiście obecne, ale my na nie patrzymy przez pryzmat stereotypów i to nas w dużej mierze zniechęca do odwiedzin. Po jednej z wizyt w operze mój współtowarzysz zadał mi bardzo ważne pytanie: po co właściwie chodzi się do opery i co to ma zmienić w naszym życiu? Na początku byłam na niego zła. Jak można zadać tak oburzające pytanie? To chyba jasne prawda? Po chwili zdałam sobie jednak sprawę, że to jest właśnie ten dylemat, od którego powinnam wyjść ze swoimi rozważaniami i teraz jestem przekonana, że nie tylko on ma tego typu przemyślenia. To jakże proste, a zarazem głębokie pytanie jest zasadniczą motywacją lub jej brakiem w momencie dokonania wyboru: wejść czy nie wejść? Oto jest pytanie!
Na przykładzie opery będę chciała odpowiedzieć na pytanie: po co chodzimy do tego typu miejsc i co one zmieniają w naszym życiu oraz dać Wam kilka przydatnych wskazówek jak przygotować się na takie spotkanie.
Oto kilka pomocnych wskazówek:
- Opera to nie tylko opera! Opera to także piękny i bajkowy balet, sympatyczna operetka oraz różnego rodzaju spektakle muzyczne zarówno dla tych młodszych jak i tych starszych. Jeśli nie wchodzicie do Opery tylko ze względu na przykre skojarzenia, to zajrzyjcie na stronę internetową opery lub dopytajcie u samego źródła, naprawdę jest w czym wybierać.
- Bilety wcale nie muszą być drogie – w Operze także istnieje coś takiego jak przedsprzedaż, promocja itp., trzeba być na bieżąco i śledzić wydarzenia. Pamiętajcie, że najdroższe miejsca to te w rzędach znajdujących się najbliżej sceny i orkiestry. Nie zawsze warto wybierać się na operę w dniu premiery, jeśli jesteście początkujący to spokojnie poczekajcie aż minie pierwszy szum, takim sposobem zyskacie więcej czasu na przemyślenie, zobaczycie recenzje i będziecie mieć większy wybór miejsc, które Was interesują najbardziej.
- Jeśli zaczynacie przygodę z operą wybierzcie klasykę, wbrew pozorom będzie ona łatwiejsza do zrozumienia i przyswojenia, współczesnych twórców zostawcie na później – na deser.
- Zapoznajcie się dokładnie z repertuarem, najlepiej zrobić to spokojnie w zaciszu domowym. Na stronach internetowych oper każde z wydarzeń muzycznych jest szczegółowo opisane, jeśli to za mało zawsze możecie pokusić się o lekturę libretta, dobrym pomysłem jest przesłuchanie kilku fragmentów np. na YouTube’ie. Wówczas zobaczycie czego można się spodziewać.
- Poznajcie kompozytora, poczytajcie co i w jakim okresie tworzył — to także powinno dać Wam lepszy obraz sytuacji i utwierdzić w przekonaniu czy to na pewno dobry wybór.
- Absolutnie do niczego się nie zmuszajcie i nic nie róbcie na siłę – w ten sposób to można się tylko zniechęcić, nie trzeba od razu pokochać opery, spokojnie.
- Po klasyce proponuję wybrać się na balet lub zacząć od baletu czy operetki – to zdecydowanie przyjemniejsza i lżejsza forma obcowania ze sztuką. Polecam bardzo serdecznie, wzruszenia i zachwyt gwarantowany.
- Nie bójcie się swoich reakcji i nie czujcie się nieswojo – lekkie rozbawienie, zdziwienie czy niezrozumienie to normalna reakcja, później jest już lepiej, obiecuję. Niestety nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego typu kreacji i odbioru, więc skrajne nastroje są jak najbardziej w porządku. Koncentrujcie się na tym, co w danej chwili się dzieje i nie poddawajcie się.
- Nie bójcie się pytać, przede wszystkim w momencie zakupu biletu, osoby, które tam pracują są tam dla Was, nikt nie będzie się z Was śmiał, jeśli przyznacie się, że jesteście pierwszy raz lub np. zastanawiacie się nad dwiema operami i nie wiecie, którą z nich wybrać. Spokojnie, wszyscy kiedyś zaczynali, lepiej dokonać dobrego wyboru niż potem żałować.
Na co zwrócić uwagę:
- Ubiór – pamiętajcie, że opera rządzi się takimi samymi prawami jak teatr czy filharmonia. Raczej nie wybieramy stroju kinowego czy weekendowego. Nie musimy zakładać smokingu czy sukni balowej, raczej wybierzmy lekki strój wieczorowy lub sportową elegancję.
- Warto zakupić program – przed rozpoczęciem opery można uporządkować swoją wiedzę i prześledzić cały przebieg wydarzenia, dobrze napisany program odpowie także na pytania: po co, dlaczego i w jakim celu?.
- Nie przeszkadzajmy innym i zachowujmy spokój oraz powagę, nawet jeśli oznaczałoby to stoczenie z samym sobą walki na śmierć i życie. W krytycznym dla nas momencie lepiej opuścić na chwilę salę i wrócić z nowym nastawieniem.
- Opera jest wystawiana w języku jej twórców, czyli kompozytora i twórcy libretta, sprawdźmy wcześniej, z jakim językiem będziemy mieć do czynienia. Jeśli jest to język obcy, będziecie musieli czytać napisy. Pamiętajmy, że to zdecydowany atut, a nie utrudnienie, usłyszeć partie wokalne po włosku czy po francusku to istna przyjemność, polskiego mamy dość na co dzień, mała odmiana nikomu nie zaszkodzi.
- Wcale nie jest trudno jednocześnie czytać, skupić się na tym, co się dzieje na scenie i przeżywać całej historii z równym zaangażowaniem co bohaterowie. Nie bójcie się, że coś przegapicie, jeśli nawet tak się stanie reszty domyślicie się bez zbędnych słów, operę poza słowami czyta się między wierszami. Na tym polega właśnie ta wyjątkowość.
- Nie wstydźmy się bić brawo czy wstać na sam koniec, aby oddać podziw i szacunek dla występujących, to bardzo miły gest. Jeśli nie wiecie, kiedy można bić brawo to obserwujcie reakcje innych.
- W ciągu tych kilku godzin są oczywiście przewidziane przerwy, informacja o powrocie do sali jest przekazywana za pomocą sygnałów dźwiękowych — pierwszy oznacza, że minęła połowa czasu przerwy, drugi dłuższy oznacza, że pora już wrócić do sali, bo zaraz zacznie się kolejna część. Pamiętajmy o tym i pilnujmy tego czasu, to bardzo nieeleganckie spóźnić się w takiej chwili.
Po co zatem chodzi się do opery i co taka wizyta może zmienić w Waszym życiu/ z czym wyjdziecie?
Otóż to, co wniesie taka wizyta do Waszego życia i co z niej zapamiętacie zależy tylko i wyłącznie od Was. Nie wniesie nic, wówczas gdy będziecie mieć zamknięty umysł i będziecie traktować taką wizytę jak coś obowiązkowego, przykrego i jednorazowego. Opera to wyjątkowy komplet, który tak jak dobrze skrojony garnitur łączy ze sobą wszystkie elementy w jedno, aby prezentowały całe piękno jednocześnie. To niebywale trudne połączyć muzykę, taniec, słowo, mimikę i grę aktorską tak, aby było to zjawiskowe i niezapomniane. Poza partiami operowymi liczy się także siła orkiestry, to muzyka ma Nas poruszać, powodować zatrzymanie akcji serca i wywołać przyjemne dreszcze krążące po całym ciele. Sam fakt połączenia tylu gatunków na raz jest czymś fascynującym, ambitnym i niespotykanym. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że równie dobrze lepiej pójść do teatru, ale takich partii wokalnych nie usłyszycie nigdzie indziej. Jeśli wciągnie Was ukazana historia to skrajne emocje macie zagwarantowane: dramat, ból, cierpienie, za chwilę euforia, miłość, żądzą i spokój, później znowu upadek i znowu miłość. W momencie, kiedy to jest opowiedziane jest piękne, ale w chwili, gdy wszystko jest zaśpiewane to nabiera zupełnie innego znaczenia. Tyle różnorodności, emocji, przeżyć nie spotkacie w żadnym innym miejscu. Z wypiekami na twarzy czeka się na zwrot akcji a podczas pauz serce bije mocniej w oczekiwaniu na jakąkolwiek reakcję. To są najwyższe doznania emocjonalne, jakich kiedykolwiek doznałam, piękno, niewinność i czystość jest tak prawdziwa, że głos się łamie a łzy zachwytu i radości napływają do oczu. Zapytacie mnie: więc po co się chodzi do opery? Właśnie po to, aby chociaż raz w życiu zatracić się na całego i zapomnieć o całym świecie, po to, aby sprawdzić, czy cokolwiek jeszcze jest w stanie nas wzruszyć i po to, aby po kilku taktach poczuć przepływający prąd. Opera ma za zadanie wydobyć z Nas wszystkie ukryte pragnienia, wielką wrażliwość i nieposkromione wzruszenie. Co wniesie do naszego życia na przyszłość? Może pozwoli nazywać emocje, może nauczy odblokowywać własne uczucia, może uwrażliwi na jakąś kwestię a może tak po prostu przez chwilę dzięki niej poczujemy się lepiej. Tak po prostu. Bo czym byłby człowiek bez sztuki, piękna i tej nienazwanej duchowej materii?
To jest dokładnie tak jak z czytaniem książek czy oglądaniem filmów – wiele z nich nic nie wnosi do naszego życia, ale powracamy do nich, bo przecież tu chodzi o to słynne oderwanie się od codzienności i o uruchomienie własnej wyobraźni. Opera to dobra alternatywa do tego, czym zajmujemy się obecnie i czego oczekujemy od tzw. kultury wysokiej, to fantastyczne miejsce na poszerzenie swoich horyzontów i doświadczenie czegoś niebanalnego. Nie ma absolutnie żadnego znaczenie, w jakim wieku odgrywa się dana akcja, czy w starożytności, czy w średniowieczu, czy współcześnie. Czy Ci ludzie byli inni? Czy oni inaczej kochali, inaczej przeżywali, cierpieli i inaczej krzywdzili? My tylko chcemy zobaczyć na scenie samych siebie, dlaczego by nie szukać w operze?
[…] Drzwi się otworzyły a z nich pośpiesznie wyszło dwoje ludzi, udali się do szatni i pobiegli do wyjścia. Na sali zostało jeszcze kilka osób, dwoje siedziało. Ręce bolały od oklasków, ale trzeba było to wszystko jeszcze raz na spokojnie przemyśleć, co tu się właściwie zadziało?
-Stachu, dobrze się czujesz?
-Co? Co mówiłaś?
-Stasiu wszystko w porządku?
-Tak, czemu pytasz?
-Jesteś jakiś taki smutny i zmieszany, ja Cię przepraszam, naprawdę nie wiedziałam…
-Grażyna to było coś pięknego! Co prawda, nie wszystko zrozumiałem i nie czytałem tak szczegółowo, ale równie dobrze mogliby śpiewać po chińsku. Wszystko wyczytałem z ich gestów, ruchów, wyrazu twarzy, to było niezwykłe przeżycie…
-Jezus Maria, Stasiu! Masz rację to było coś innego i w sumie może dobrze, że tu przyszliśmy, ale następnym razem lepiej się przygotujemy, jak uważasz?
-Tak, zdecydowanie tak. Grażyna wychodzimy, muszę zadzwonić do Marka i pochwalić się, na czym ja tu dziś byłem, jak to się nazywało, aha mam!
-Stasiu, czyli nie jesteśmy tu ostatni raz?
-Grażyna spokojnie, teraz ja wybieram! Może jakiś meczyk piłki nożnej albo turniej siatkówki, później ewentualnie pomyślimy o jakimś balecie albo operetce. Zobaczymy. Grażynka chodź tu do mnie szybko, bo zaraz Marek odbierze telefon. Halo! Marek? Chłopie, wiesz gdzie ja dziś byłem? Dobra i tak nie zgadniesz to Ci powiem: w Operze byłem! Tak, a coś Ty myślał? W końcu jesteśmy ludźmi na poziomie prawda? […]
Grażyna i Stanisław wynajęli już kulturę dla siebie. A Ty? Co zrobiłeś dziś dla kultury?
#kulturadowynajecia
Wszelkie podobieństwo do zachowań i prawdziwych osób jest przypadkowe, Grażyna i Stanisław to bohaterowie symboliczni i jednorazowi — chyba że ich pokochacie to, kto wie 😀
Amadeo, Amadeo czy Ty wiesz? A jak nie wiesz to Ci powiem jeśli chcesz…
Na klawiszach raczej średnio znam się też, dokładnie tak było! 😀