Prawdziwym damom pasuje tylko złoto ze skarbca
Dziewczyny postanowiły w końcu wybrać się do Muzeum Narodowego we Wrocławiu, słyszały od Jagody, że do któregoś tam września jest niezła wystawa o skarbcu katedry. Jak na prawdziwe, wielkomiejskie damy przystało, Halina i Malina (psiapsiółki z bloku) postanowiły sprawdzić, czy plotki krążące po Wrocławiu są, aby nieprzesadzone. O tych dwóch Paniach można było powiedzieć absolutnie wszystko, ale na pewno nie to, że miały cokolwiek wspólnego z katedrą wrocławską. Co więcej — jedyny ich kontakt z siłą boską był taki, że podobno złego diabli nie biorą. No święte to one też nie były! Zastanawiały się co prawda przez całą drogę, po co one właściwie to robią i czy nie lepiej, póki czas skoczyć na martini z lodem, ale jedna przed drugą nie przyznała się do tych grzesznych myśli. Weszły. Bilety zakupione, dużo ludzi, ulotka dotycząca wystawy wzięta, możemy zaczynać…
Oj, Malina, co tu się święci?
[…]
– Ty, Malina!
– No.
– Ty kochana, widzisz tych ludzi?
– Jak mam nie widzieć, jak cały hol jest zapełniony.
– Ja nie wiem, czy to był dobry pomysł, wiesz? My się przecież na sztuce sakralnej nie znamy. Jezus Maria, co za wstyd!
– Taaa, z tym Jezus Maria to akurat w punkt dałaś, nie ma co. Halina, daj spokój, my jesteśmy w takim wieku, że nikt nie rozpozna czy my się znamy, czy nie. Po 60 roku życia to już wypada się zaznajamiać z tym tematem. Udajemy, że wszystko gra.
– Malina, jedyna rzecz, która nas łączy z Katedrą to, że ona jest we Wrocławiu i my jesteśmy we Wrocławiu no i może to, że ona jest stara i my jesteśmy stare!
– Cicho! Widzisz tę młodą dziewczynę z aparatem? To pewnie jakaś od nich, zdjęcia nam będą robić.
– Co? Wychodzimy!
– Czekaj! Kto Ci powiedział o tej wystawie?
– Jagoda, no ta z trzeciego piętra, co to wiesz, no ta, co to tego, ta paniusia.
– Aaaa, wiem. Powiedz mi jedno: czy jak ona oglądała wystawę, to ktoś jej robił zdjęcia?
– No nie, chyba nie, jakby była taka sytuacja, to by mi powiedziała i ja bym na pewno tutaj nie przyszła.
– To teraz zobacz, co się dzieje: my na wystawie o skarbcu katedry, złoto, przepych, bogactwo, zdjęcia będę w Internecie, wszyscy z bloku nas zobaczą, jak jesteśmy odstrzelone…
– Oj, Malina! – powiedziała zdumiona i zarazem zachwycona tym pomysłem Halina.
– Może i my nie mamy dużo wspólnego z katedrą moja droga, ale nie wiem, czy jest godniejsze miejsce dla takich Pań z klasą jak my! Ty rób, co chcesz, ja zostaję, będę słuchać Pani przewodnik, uśmiechać się do tej młodej i będzie bajecznie. Kochana, kobiety kochają diamenty a złoto jeszcze bardziej! Najwyżej po wszystkim skoczymy na małego drineczka. To jak?
– Idziemy!
[…]
I poszli…
To prawda – do 24.09. tego roku macie okazję zobaczyć jedną z najbogatszych wystaw Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Mowa tutaj o wystawie – Skarbiec. Złotnictwo archikatedry wrocławskiej, która po raz pierwszy zostaje zaprezentowana w tak obszernej formie szerszemu gronu. Może się Wam wydawać na pierwszy rzut oka, że wystawa nie jest duża, jednak znaczenie historyczne, kulturowe oraz materialne prezentowanych eksponatów plasuje ją wysoko na liście najważniejszych wystaw muzealnych w Polsce i Europie. Dlaczego? Skarbiec archikatedry św. Jana Chrzciciela jest jednym z najbogatszych zasobów złotnictwa w środkowej Europie.
Jeśli to Was jeszcze nie przekonało, to mam dla Was kilka ważnych informacji dotyczących wystawy, które na pewno zachęcą Was do odwiedzin:
- Wiadomości ogólne: Muzeum Narodowe we Wrocławiu znajduje się na placu Powstańców Warszawy 5, czynne jest od wt.-pt. 10.00 – 17.00 oraz od sob. – niedz. 10.30 – 18.00. Cena biletu normalnego to 15 zł, ulgowy bilet kosztuje 10 zł, studenci do 26.roku życia płacą 1 zł, natomiast dzieci do lat 7 wchodzą bezpłatnie. Warto pojawić się w Muzeum w sobotę, ponieważ tego dnia wstęp na wystawy stałe jest darmowy.
- Z cyklu niewiarygodne: prezentowana kolekcja przetrwała okres wojenny, natomiast pod koniec jej trwania została uzupełniona jeszcze o liczne precjoza z kościołów na terenie wrocławskiego Ostrowa Tumskiego. Gdy miesiąc temu pierwszy raz o tym usłyszałam, to byłam w szoku! To niebywałe, że takie skarby zachowały się do dzisiaj i prawie nie uległy rozproszeniu.
- Ekspozycja składa się z dzieł twórców kilku epok, m.in. przedstawicieli gotyku, renesansu, baroku, dwudziestowiecznego modernizmu i czasów współczesnych. Podczas lekcji muzealnej dotyczącej owej wystawy, jesteście w stanie bardzo szybko dostrzec różnice w stylu prezentowanych eksponatów, znaczenia poszczególnych dzieł, ich wartości itp. Ekspert oprowadzający Was po tej wystawie jest także odpowiedzialny za to, abyście dobrze wiedzieli w jakiej epoce i stylu w sztuce w danym momencie jesteście oraz abyście zwracali uwagę na szczegóły. Zachęcam serdecznie do korzystania z okazji oprowadzania po wystawie.
- Kogo możecie zobaczyć? Jednych z największych i najlepszych artystów w swoim fachu, czyli złotników z prawdziwego zdarzenia. Wśród tej śmietanki sztuki, szukajcie także artystów wrocławskich. Oto kilka nazwisk: Erasmus Schleupner, Paul i Fabian Nitschowie, CasparPfister, Matthias Sbarasky, Johann David Klose, Erich Adolf i Albert Greiner. Nic Wam to nie mówi? Spokojnie, na zgłębianie tej wiedzy przyjdzie jeszcze czas.
- Wisienką na torcie jest niewątpliwie jeden z ostatnich punktów wystawy, czyli nasz znany, słynny, monumentalny ołtarz katedry wrocławskiej – doprawdy robi wrażenie. Dlaczego jest on tak ważny? Przez ponad 300 lat zachwycał Wrocławian i przyjezdnych gości swoim pięknem, bogactwem i jakością wykonania, za jego powstanie odpowiedzialni są – złotnik Paul Nitsch oraz malarz Bartholomaeus Fichtenberger. Każdy, kto wówczas przybył, do Wrocławia był zafascynowany tym skarbem katedralnym, który na zawsze stał się chlubą pierwszej katolickiej świątyni Śląska. Jaka była historia prawdziwego ołtarza po 1944 roku i co się stało z jego elementami oraz czy ołtarz, który będziecie mieli okazję oglądać jest prawdziwy, dowiecie się na wystawie. Przecież nie mogę wszystkiego zdradzić prawda?
- Na wystawie rolę waszej podłogi pełnią plany katedry, móc chodzić po katedrze będąc w MN to dopiero zabawa! Plany, stare zdjęcia katedry dodają uroku i charakteru tej wystawie, a dzięki tym elementom macie okazję cofnąć się w czasie. Punkt dla pomysłodawcy!
- Co jeszcze, co jeszcze? Kochani – złoto, bogactwo, przepych, kamienie szlachetne, wymyślne zdobienia, tajemnice, zagadki i ukryte przedmioty. Tego wszystkiego szukajcie, oglądając relikwiarze, szaty liturgiczne, elementy ubioru, pastorały, kielichy mszalne, ołtarzyki, naczynia liturgiczne oraz wiele, wiele innych przedmiotów.
- Wydarzenia towarzyszące wystawie: 2 września o godz. 11.00 czekają na Was „Tajemnice wrocławskiej katedry” – spacer po Ostrowie Tumskim i zwiedzanie katedry nawiązujące do wystawy „Skarbiec. Złotnictwo archikatedry wrocławskiej” (początek: pomnik Jana Nepomucena) o godz. 14.00 „Z głębi ziemi na chwałę nieba. O kamieniach szlachetnych i ozdobnych w wyrobach złotniczych ze skarbca katedry wrocławskiejˮ – wykład Joanny Zyzik-Lubasińskiej (miejsce: wystawa i sala 116)
Oprowadzanie po wystawie – taka okazja będzie jeszcze 3, 10, 17, 31 sierpnia o godz. 11.00, wstęp z biletem do Muzeum. Szczególnie polecam obejrzeć wystawę wraz z cudowną Agnieszką Naglik z MN, która opowie Wam o wszystkich tajemnicach skarbca i odpowie na najbardziej nurtujące pytania.
Nie jesteś święty? Nie ma problemu, ja też nie
Ostatnia sprawa – to nie jest wystawa tylko dla ludzi świętych, pobożnych, którzy chodzą do kościoła i są bogobojni. Jeśli tak myślicie, to porzućcie te niemądre uprzedzenia i idźcie po prostu obejrzeć ekspozycję – normalnie, zwyczajnie, bez spięcia. Spodoba się Wam – to super! Nie spodoba się – też nie będzie żadnego problemu. Z czystej ludzkiej ciekawości idźcie. Ja, tak jak Malina i Halina do świętych nie należę, ale swoje przeznaczenie i osobistą wartość na tej wystawie odnalazłam. Jeżeli będziemy oceniać sztukę tylko pod kątem jej powierzchownego przeznaczenia, to możemy naprawdę dużo stracić.
Ta wystawa to przede wszystkim opowieść o historii Śląska, opowieść o skarbach naszej ziemi, o bogactwie kulturowym i materialnym tamtego okresu. To opowieść o wybitnych artystach i znakomitych złotnikach. Któż z nas nie kocha drogocennych rzeczy? To niepowtarzalna okazja, aby zobaczyć z bliska zdobne kielichy, monumentalne monstrancje czy elementy ubioru liturgicznego – rękawiczki i buty robią robotę! Ktoś mógłby się zapytać: po co?
Pierwsza odpowiedź: dla siebie, druga odpowiedź: dla naszego pięknego miasta, które przecież tak bardzo kochamy! Prawda? Skoro Halina i Malina dały radę, to Wam na pewno też się spodoba.
P.S. Zobaczcie tylko jakie można zrobić zdjęcia, mam nadzieję, że się Wam podobają 🙂
Do zobaczenia!
#kulturadowynajecia









































































1 thought on “Wszystko złoto co się święci – czyli Malina i Halina w Muzeum Narodowym we Wrocławiu”