Fisz – malarz słowem

Jak urzeczywistnić wyobrażenia? Słowa to wyjście od naszej mapy w głowie. To cudowne uczucie móc nazwać coś jednym słowem, określić uczucia i odwzorować stan ducha. Męcząc się, korzystając z coraz trudniejszych słów, gestykulując na potęgę a na końcu wrzeszcząc z niemocy możemy to wszystko zmienić za pomocą jednej chwili. Ta chwila musi po prostu nadejść. Kiedyś to nastąpi.


[…] Czekanie to zdecydowanie jedna z czynności na które nigdy nie jestem gotowa. Jest tutaj mnóstwo ludzi, gorąca atmosfera a na scenie panuje dziwne zamieszanie. Czegoś zdecydowanie zaczyna brakować i wygląda na to, że jeszcze to wszystko potrwa. Latem wiatr jest przyjemniejszy – rześki i spokojniejszy. W tym momencie wiatr ochładza nasze zmęczone ciała i pozwala wrócić do równowagi sprzed. […] Na scenie nieśmiało zaczynają rozbłyskać małe, delikatne, ale wyraźne światła. Wygląda to jak świetlna girlanda zwisająca z góry sceny, nadaje szyk, stwarza cudowną atmosferę i buduje magiczny klimat. Czy to możliwe? Dawno czegoś takiego nie widziałam. Poniżej świetlnej oprawy stoją dumni, wyprostowani Panowie rodem z ubiegłego wieku. To jest koncert na powietrzu a oni mają na sobie garnitury. Nie mam im tego absolutnie za złe, ponieważ wyglądają obłędnie, ale czy to wszystko nie jest przesadą? Czy ja zaraz się nie rozczaruję? Czy to wszystko nie pryśnie? Kim oni w ogóle są? […] Trzy lata później dalej czekam i jest to nadal nieznośne. Tym razem jestem w starym klasztorze, który robi za salę koncertową i mam całkiem niezłe miejsce, siedzę na samej górze naprzeciwko sceny. Powoli zapalają się światła. Siedzę w ciemnościach, oczy zwrócone mam cały czas w jednym kierunku. Jasny i szybki błysk oświetla mój punkt. Bardzo dobrze. Zakryj wszystko to z czym tu przyszłam i czego oczekuję. Nie obnażaj mnie teraz, oni nie wiedzą o co chodzi. Każdy kto tu jest ma w sobie inną potrzebę. Nie wiemy o sobie nic i tak niech pozostanie. Ubrałam się tak jak Ty – potrzeba na szczęście zostaje głęboko w środku, ale jest marynarka. Czarna. To Ty musisz pokazać całego siebie, to Tobie przypadła rola „życiowego ekshibicjonisty”, ja na szczęście mogę tylko patrzeć i podążać za Tobą układając wargi w odpowiednie słowa. Urzeczywistniłeś moje wyobrażenia, poglądy, sprawy, trudy i dziękując Ci za to jestem jedną z wielu. Nie wiem czy potrzebuję robić zdjęcie pokazując innym, że tu jestem, nie wiem czy muszę stać w kolejce po autograf – ty byś się czuł dziwnie i ja. Wiem jedno – muszę założyć marynarkę i czekać. Zapalają się wszystkie światła, zaczynaj. […]


Słowa mają ogromną siłę. Przeprowadziłam w swoim życiu wiele poważnym rozmów, czasami mam wrażenie, że za poważnych i za szybko. Słowa za pomocą których jasno i szybko mogę dać odpowiedni przekaz są na wagę złota, jednak rzadko zdarza się tak idealne połączenie. Rozbieram więc sytuacje na czynniki pierwsze, analizuję, słowo po słowie, czytam, przypominam, wnioskuję, mam. Słyszę za jakiś czas, że jest już po wszystkim, miliony świateł, tańczący prąd, ktoś gasi i zapala bym, zobaczył ciebie i nie wypuszczał z rąk, kołysał się z tobą aż zgasnę. Zbyt dobrze to pamiętam i znam, to było dawno temu, ale nie zapomniałam. Ubiegły rok nie był rokiem pokazowym, tego jestem pewna. Zbyt dużo zawiedzionym nadziei, zbyt dużo zaufania i zbyt dużo oczekiwań – bywa. Biegnij dalej sam przyszła jak odpowiedź. Gula w gardle ustąpiła a ja już niepotrzebnie nie traciłam energii. Polepiony jest znowu zbyt osobisty, abym mogła powiedzieć coś więcej a Parasol dziwnie wywołuje zawsze dużo uśmiechu na mojej twarzy. Na romantyczną randkę i nie tylko polecam Telefon, daje dużo do myślenia, Ślady kocham bezwarunkowo, bo ona mówi problem, jaki masz, jest w twojej głowie gdzieś, będę zawsze stać po Twojej stronie wiedz […] Ona mówi jestem naga i świecę tyłkiem tak jak ty. Niezależnie jaki utwór i z jakiej płyty bym wybrała to każdy wers jest osobną historią. Banału mam dosyć na co dzień, więc kiedy sięgam po tego typu artystów wiem, że kształtuję swoją małą, intymną przestrzeń. Nie muszę być w tym momencie ani akceptowana ani nie musi się to innym podobać, to ten czas i ta chwila gdzie mam jasność i moje oczekiwania są spełnione. Zawsze było tak, że szukałam odpowiedzi poza sferą kontaktów międzyludzkich. Uważam, że sztuka oferuje mi czasami wiele więcej, ponieważ ma w sobie wrażliwość i zrozumienie, której my ludzie nigdy nie osiągniemy.

Fisz Emade Tworzywo to moje osobiste, życiowe odkrycie. Jestem w stanie podpisać się każdą częścią swojego ciała i dać rękojmię udanych dwóch godzin koncertowych. Koncert jest nietypowy, to trzeba powiedzieć sobie jasno. Tutaj nie będzie rozmów na siłę, nie będzie pokazówki na bis czy rozwalania gitary. Cały zespół jest dość opanowany, wygaszony i stonowany. Odnosi się wrażenie, że są to niesamowicie skromni i zawstydzeni ludzie. Śpiewając w taki sposób, dając tak bolesny i adekwatny przekaz nie ma miejsca na dowcipy w przerwach i pytanie: jak się bawicie? Taka aura pozwala na lepsze skupienie, zrozumienie całej konwencji i oddanie szacunku słuchaczowi. Strój również mówi sam za siebie, Panowie ubrani są elegancko, ale nie do przesady, z jednej strony pokazują Nam, że podchodzą do swojej pracy profesjonalnie a z drugiej strony nie krępują Nas strojem. Nie wyobrażam sobie ich w dresach, luźnych spodniach czy bluzie. Nie myślcie sobie jednak, że jest drętwo i smutno, co to to nie! Fisz jest gorzki, ale zabawa słowem jest jednak na pierwszym miejscu. Są utwory poważne, smutne, ale są też te bardziej jasne i przyjemne. Gama prezentowanych piosenek na koncercie jest różnorodna. Są oczywiście najnowsze kawałki, ale nie ma oporów przed powrotem do kompozycji z początku działalności np. w nowych aranżacjach. Właśnie! Aranżacje to jedna z najistotniejszych elementów ich koncertu, ponieważ Panowie zazwyczaj nie odtwarzają utworów w czystej formie z płyt. Dodatkowymi środkami przekazu są tutaj różnego rodzaju miksy, modulacje głosowe (np. megafon) lub improwizacje tworzone na poczekaniu. Wszystkie te zabiegi dodają niesamowitego stylu wydarzeniu i tworzą coś unikatowego. Niezapomniany bis z ostatniego koncertu we Wrocławiu to pokaz umiejętności poszczególnych muzyków. Zazwyczaj solówki są nudne i monotonne, po tym co się stało na scenie w klasztorze ja nie mam pytań. Wiedziałam, że Waglewscy są uzdolnieni, ale że aż tak to nie sądziłam. Robią dobrą robotę!

Bycie w innym stanie świadomości, odczuwanie wszystkiego sto razy bardziej i nie przejmowanie się innymi dookoła – to wszystko dają mi koncerty Pana Fisza. Od pierwszego spotkania z projektem Waglewski i synowie aż do Fisz Emade Tworzywo za każdym razem czuję się zaszczycona, że mogę zapłacić za bilet i być na koncercie czy kupić płytę i odciąć się od świata. Fisz Emade Tworzywo to nie tylko genialne płyty, piekielnie inteligentne utwory, ale przede wszystkim siła spokoju, opanowania i niesamowita lekcja życia. To artyści o których nie usłyszycie w tanim brukowcu, nie dowiecie się na jakiej są diecie, gdzie chodzą na spacer czy z kim się spotykają, to po prostu nie ma znaczenia. Takich twórców odnajduje się kochając muzykę, wierząc w jej siłę i pragnąc coraz więcej i więcej. Nie ma tu mowy o bylejakości i przeciętności.

Włączam więc dziś Drony, nie przebrnę łatwo przez każdy utwór, to ten słabszy dzień, ale słucham, zatapiam się powoli w słowach i słucham tego pięknego głosu. Nie obchodzi mnie jak wyglądasz, ile masz lat, zakochałam się w twoich słowach. Nikt lepiej nie potrafi ich połączyć tak jak Ty. Spalam się, dla Ciebie spalam się!

Zachęcam Was serdecznie do zapoznania się z twórczością Pana Fisza, z projektem Fisz Emade Tworzywo i przede wszystkim do posłuchania kawałków z ojcem – Waglewski Fisz Emade. Dla pragnących więcej podsyłam ciekawy wywiad.

wywiad z Panem Fiszem

#kulturadowynajecia

 

O Autorze

1 thought on “Fisz – malarz słowem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.