Trójkąt wrocławski, czyli jak nie pisać rapsów!

Sen, wizje, zdrowy rozsądek i Pan Taco?
Co on tu robi do diabła? Przecież to nasz trójkąt!

Chciałam przygotować dla Was coś specjalnego, coś mocnego, ale zarazem bardzo dobrego. Nie musiałam długo czekać, ponieważ temat sam do mnie przyszedł. Dostałam propozycję spaceru/oprowadzania po słynnym „wrocławskim Trójkącie” jak się domyślacie, nie mogłam odrzucić takiego zaproszenia. Cała wyprawa przeszła moje oczekiwania, zrobiłam mnóstwo zdjęć, zebrałam materiał, ale ciągle pozostało to pytanie w głowie: jak? Jak ja to przedstawię w atrakcyjny sposób? Trójkąt wrocławski, gdzieś już słyszałam coś podobnego, hmm… pomyślmy…

[…]
-Nie no! Ja muszę chyba napisać jakieś rapsy, nie może być inaczej! Świetnie, no to do tego już doszło. To nie może się udać, po prostu nie może!
-Pomysł może i dobry, ale hola, hola panienko, ustalmy coś: nie umiesz pisać rapsów i nie chcesz tego robić.
-Fakt. Nie umiem. Nie chcę. To może jak nie rapsy to chociaż wybiję się dobrym tekstem?
-Yyyy pisarzem chyba też jesteś słabym.
-To może zdjęcia jakieś dobre zrobię!
-Zdjęcia to dobry pomysł, motyw przewodni: bieda, mrok, szemrane towarzystwo, alkohol, podbite oko, krew, piwo w puszce, pies bez oka, czarny kot, co Ty na to?
-Eeee no bez takich!
-Nie no, masz rację! Fotografem to Ty też dobrym nie jesteś! Właściwie to, co Ty tu robisz co?
-Yyyy no ja, to z tego bloga o kulturze, no ten, tego – Kultura do wynajęcia… właściwie to nie wiem. Przepraszam.
-Kultura do wynajęcia? No teraz to dałaś do pieca laluniu, kto to będzie czytał? Wynajęcia? Kobieto! Tak to nigdy nic w życiu nie osiągniesz. Żal.
-Cicho! Zamknij się!
-Że co? Ja Ci mówię, Ty pomyśl o czymś konkretnym, reklama, wywiady, zdrowia dieta, sport, lifestyle, Ty tą kulturą to wiesz, co sobie możesz? Jeszcze Trójkąt! Jezus Maria, zabiją nas tam i nawet nie będziemy wiedzieli kiedy…
-A kto powiedział, że ja Cię w ogóle tam ze sobą zabiorę?
-Opuszczasz mnie?
-Tak!
-Nie możesz przecież, nie dosyć, że kulturą się zajmuje to jeszcze głupia mi się trafiła, zaczekaj, zostań ze mną… Olka! Wracaj tutaj!
[…]

Wybaczcie mi, ale przez kilka dni miałam gorączkę, a przy okazji atrakcyjne koszmary senne. Teraz widzicie czarno na białym jak to czasami komuś odbija 🙂 Musiałam się tym z Wami podzielić! Z kim ja rozmawiałam? Nie mam absolutnie pojęcia. Czy tego bloga czyta jakiś psycholog? 
Spokojnie! Rapsów pisała nie będę, drugiego Taco Wam nie trzeba, chociaż coś czuję, że jakby bidulek pomieszkał na naszym wrocławskim trójkącie wyszedłby kolejny bestseller. W sumie – Panie Taco zapraszamy! Zrobię kilka fotek na pamiątkę, zapewniamy oryginalne warunki pracy, miłą okolicę i mega ciekawą historię dzielnicy, poczuje Pan te klimaty, obiecuję! Zorganizujemy Panu taki trójkąt, że Warszawa takiego w życiu nie widziała.

Tajemnicza i niedoceniona dzielnica Wrocławia – pozwólcie, że rzucę trochę światła na tę sprawę

Czuję się trochę oszukana i zawiedziona. Pierwsza sprawa: przez te wszystkie lata, odkąd mieszkam we Wrocławiu, straszono mnie Trójkątem. „Nie idź tam, tam jest niebezpiecznie”, „Daj spokój, po co Ty tam chcesz iść, tam nie ma nic do oglądania”, „Głupia jesteś, tu siedź, guza szukasz?”. Nie szukam, ale przepraszam bardzo czy tam jest jakaś magiczna linia? Jeśli przez nią przejdziesz to nie będzie odwrotu czy jakoś tak? I co — żegnaj. Aha, ok. Wiecie co? Nic spektakularnego się nie zadziało, ja mieszkam na Nadodrzu, ja ryzyko mam po prostu we krwi. Poza tym, że wielki rottweiler wypróżnił się na środku podwórka i jak gdyby nic na moich oczach odszedł ze swoim Panem w kierunku świetlistej bramy, nic mną nie wstrząsnęło. Norma. Rób zdjęcie! – to też element charakterystyczny dla tego miejsca. Ej, no bez żartów, ja rozumiem, że tutaj bywało różnie, ale tylko tyle? Gdzie te fajerwerki i pościgi niczym Zagadki kryminalne Miami? Chcecie mi powiedzieć, że nie będzie porucznika Horatio i sceny z okularami? Jestem do prawdy wstrząśnięta.
Trójkąt ma piękną, bogatą historię i warto wreszcie zaprzestać skupiania się na głupich stereotypach i poznać tę wartościową okolicę. To co, zapnijcie pasy i przygotujcie się na kilka zaskakujących informacji. Uprzedzam! Ja nie mam prawa jazdy…

Trójkąt to nie tylko stereotypy, weźcie je w ogóle wyrzućcie najlepiej

  1. Informacje podstawowe/orientacja w terenie – obszar Trójkąta (nazwa wzięła się od tego, że teren wrocławskiej dzielnicy przypomina trójkąt, otóż podstawa to ulica Pułaskiego, boki to ulice Kościuszki i Traugutta, wierzchołek, a zarazem koniec Trójkąta kończy się na ulicy Krakowskiej).
  2. Większość zabudowy architektonicznej zarówno tej przeznaczonej do użytku mieszkalnego, jak i zakładów rzemieślniczych pochodzi z końca XIX wieku, (przykład Apteki Słonecznej z oryginalnymi wykończeniami, umeblowaniem i wystrojem, kamienice z zewnątrz, klatki schodowe, kafelki itp.) to wszystko znajdziecie na Trójkącie! Na zdjęcia z wnętrza apteki musicie troszkę poczekać – mam nadzieję, że wszystko się uda. Powiem tylko tyle, że warto poczekać, jest cudna!
  3. Charakterystyczna zabudowa Trójkąta to jego wizytówka, czyli wielopiętrowe kamienice czynszowe i obiekty postindustrialne takie jak – pozostałości małych zakładów rzemieślniczych, fabryk, przedsiębiorstw itp. Musicie wiedzieć, że w momencie, kiedy zaczęli osiedlać się na tym terenie bogaci kupcy, przedsiębiorcy i rzemieślnicy budowali one swoje fabryki i zakłady przemysłowe tak, aby mieć wszystko w zasięgu ręki – tak oto na jednym podwórku był ciąg, nieoddzielonej od siebie zabudowy – kamienice właścicieli, kamienice czynszowe, w których mieszkali pracownicy oraz dalsza zabudowa przeznaczona na zakłady fabryczne. Na jednym podwórku rozlewnia alkoholu, na drugim fabryka pierza i tak dalej…
  4. Do tej chwili w niektórych bramach możecie zauważyć pozostałości torów, dzięki nim łatwiej było transportować potrzebny towar do środka zakładu, rozładowywać go, umieszczać w wagonach czy bezpośrednio przenosić do fabryki – jakie to było mądre, sama się nie mogę nadziwić.
  5. Niedaleko ulicy Brzeskiej są tory, za tymi torami i barakami jest dobrze Wam znany Dworzec Główny PKP – taki oto, proszę Państwa, mieszkańcy i pracownicy Trójkąta mieli system pracy – blisko torów, blisko surowca, szybko i wygodnie, a i teraz nie ukrywam na pociąg jest bardzo blisko 🙂
  6. Niektóre z kamienic Trójkąta nie zostały prawie w ogóle zniszczone na przestrzeni dwóch wojen, na niektórych da się zauważyć pozostałości np. kul, ale poza tym nie są naruszone zębem czasu, po małej rewitalizacji byłyby perełkami tej dzielnicy. Z resztą Trójkąt stoi tymi kamienicami, to dzięki nim jest to tak wyjątkowe miejsce, istna podróż w czasie.
  7. Co do samej odnowy i rewitalizacji, nie wszystkie z tych wymienionych zabiegów działają na korzyść Trójkąta, niektóre odrestaurowane kamienice tracą przy tym swój urok, charakter i niepowtarzalny styl np. zbyt unowocześniając elementy wystroju co kłóci się z resztą zabudowań. Zdjęcie przedstawione poniżej ukazuje nowe zabudowania Trójkąta, swoją drogą nawet niezłe, są gorsze.
  8. Co do stylu to można zauważyć kilka – przede wszystkim klasycyzm (styl nawiązujący głównie do antyku czyli motywy postaci mitologicznych, zdobienia, głowy, muszle), secesja (przede wszystkim motywy roślinne) oraz eklektyzm (czyli połączenie kilku stylów). Podczas spaceru po Trójkącie głowę trzeba nosić bardzo wysoko.
  9. Warto także zwrócić uwagę na charakterystyczną czerwoną cegłę czy „podpisy kamienic”. Z podpisami jest tak, że dany właściciel kamienicy chciał się zawsze szczególnie wyróżnić ją na tle innych i przystrajał kamienicę wymyślnymi zdobieniami. Taka dekoracja miała jasno określać status społeczny właściciela i wskazywać na to, czym się zajmuje. Tak oto na jednej z kamienic mamy palmy! Dlaczego akurat palmy? Właścicielem tej kamienicy był importer kawy, najprawdopodobniej z Afryki. Chałupy welcome to…
  10. Ulica Miernicza – jedna z najpiękniejszych, niezniszczonych przez wojny i wiernie zachowanych ulic (wraz z zabudową) we Wrocławiu. Gwarantuję Wam, że będąc na tej ulicy, poczujecie się jak 100 lat temu, to niebywałe, że mogę być w powojennym Wrocławiu i poczuć ten klimat, a to nie jest sen. To właśnie ta ulica jest często wykorzystywana do produkcji filmowych, podobno najczęściej gra Berlin z okresu wojny. No cóż. Jest bajkowo, zaręczam.
  11. Zieleń – tutaj dużo jej nie uświadczycie i w sumie po przedstawieniu przeze mnie historii nie ma się co dziwić prawda? To teren typowo robotniczy i widać to na każdym kroku – metal, beton, szaro, buro, przykro. Niestety, dzieciaki nie mają się tu gdzie bawić, ale mimo to świetnie sobie radzą.
  12. Wieżyczki – niektóre z kamienic, które będziecie podziwiać, mają zdobne wieżyczki. Co prawda na Trójkącie jest ich tylko kilka, ale na takie luksusy mogli pozwolić sobie tylko nieliczni. Zazwyczaj były to budynki własnościowe bogatych kupców i przedsiębiorców. Tak samo było z balkonami (notabene także zjawiskowymi), niektóre kamienice na samej górze fasady są oznaczone datami, warto się zatem dobrze rozglądać.
  13. Papiernia – budynek starej papierni jest teraz odnowiony i nie przypomina swojego pierwotnego charakteru, ale pomimo zmian konserwatorskich dalej oddaje klimat tego miejsca, można go na co dzień odwiedzać, do czego gorąco zachęcam. Nowa Papiernia to skarb!

Było miło, ale co dalej?

Niegdyś centrum rozwoju miasta, definicja rozkwitu przemysłu wrocławskiego, bogactwo architektoniczne i prężnie rozwijający się kompleks małych i większych fabryk. Dziś – niedoceniona, niedoinwestowana i obrośnięta jednym wielkim stereotypem dzielnica z wielkim potencjałem!
Niewątpliwie, wielkość i znaczenie tej dzielnicy jest zauważalne, ale nie na taką skalę, jak można by było się tego spodziewać.
Osobiście musiałam odczekać co swoje, aby móc doznać tylu wspaniałych przygód na Trójkącie i dostrzec to, co przecież widać gołym okiem.

Mam nadzieję, że Trójkąt czeka piękna rewitalizacja i happy end. Tak musi się po prostu stać!

Dziś ta dzielnica wygląda trochę tak, jakby była zapomniana przez samego Pana Boga, a przecież jest to miejsce z bogatą historią i wielkimi możliwościami. Będąc tam i patrząc mieszkańcom w oczy, nie zapominajcie o tym gdzie jesteście! Nie ma powodu, by czuć się kimś lepszym 🙂 Zapraszam Was do odwiedzin na wrocławskim Trójkącię, a przy okazji do spędzenia czasu w Muzeum Etnograficznym na Traugutta – wiem, że te cudowne Panie na czele z Panią Haliną przyjmą Was z otwartymi ramionami. Panie z ME rządzą na Trójkącie!

Etno jest na trójkącie. Wbijaj człowieku.

Odkrywajcie Wrocław i dajcie się omamić tym plotkom.
Kto wie, może ktoś z Was napisze rapsy o Trójkącie Wrocławskim? Czekam.

#kulturadowynajecia

 

O Autorze

1 thought on “Trójkąt wrocławski, czyli jak nie pisać rapsów!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.